
– Nic więc dziwnego, że jesteś wyczerpana.
– To prawda. Poza tym pacjentki nie zdają sobie sprawy, że podejmując ryzyko, również i mnie na nie narażają. – Pokręciła głową. – Nie, to nie tak. Nie chciałam powiedzieć, że ryzykowałam.
– Ale ty naprawdę ryzykowałaś. Ryzykowałaś ogromnym stresem, gdyby dziecko zmarło – odparł ż przekonaniem.
Przez chwilę obserwował ją w milczeniu, po czym podniósł się i wyciągnął do niej ręce, aby pomóc jej wstać. Znowu poczuła znajomy niepokój. Te dłonie są takie silne, ciepłe i… chyba niebezpieczne.
– Już wiem, co powinna pani zrobić, pani doktor -dodał uroczyście. – Pobrodzić trochę w przybrzeżnych falach. A ja mogę to pani umożliwić. Proszę tylko zrzucić sandałki.
– Tak jest, proszę pana. – Była zaskoczona, ale nie protestowała.
– Ja także zrzucę buty i skarpetki. – Roześmiał się szeroko i szybko pochylił, by wykonać swą obietnicę.
– Zwracam ci uwagę na moje poświęcenie. Nie dla każdej kobiety gotów byłbym to zrobić.
– Czy wiesz, że się domyśliłam?
Podniósł głowę, jego uśmiech stał się jeszcze szerszy.
– Wcale mnie tym nie zaskoczyłaś – odparł. -W końcu jesteśmy partnerami, a kobieta musi o swoim partnerze wiedzieć dużo. Nawet jeśli ta współpraca ma trwać tylko miesiąc.
ROZDZIAŁ TRZECI
To był długi spacer. Szli wolno wzdłuż morskiego brzegu, zanurzając stopy w chłodnych falach. Na szczęście pager Emily milczał jak zaklęty, jakby miasto w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin zrzuciło na jej barki wszystko, co najgorsze, i teraz uznało, że jego lekarz znalazł się zbyt blisko punktu krytycznego. Ta chwila wytchnienia była jej bardziej potrzebna, niż sama przypuszczała.
