– Nie płacz, Amy. Charlie nie mógł sobie wymarzyć lepszej śmierci.

Miał osiemdziesiąt dziewięć lat i od dawna poważnie chorował na serce. Możliwość uczestniczenia w życiu Bay Beach najwyraźniej trzymała go przy życiu i pełne dramatyzmu odejście z pewnością bardziej mu odpowiadało niż śmierć we własnym domu w samotności.

– Zadzwoń do Sarah Bond – powiedziała do chlipiącej recepcjonistki. – To siostrzenica Charliego. Powiedz jej, co się stało, a potem zadzwoń do zakładu pogrzebowego. – Odetchnęła głęboko i spojrzała na nieznajomego. – Dziękuję panu – szepnęła.

Znużenie i smutek malujące się na jej twarzy musiały go widocznie poruszyć, ponieważ zbliżył się do niej i położywszy dłonie na jej ramionach, rzekł cicho:

– Do licha! Pani jest kompletnie wyczerpana.

– Nie jest tak źle.

– Lubiła pani Charliego?

– Tak. Każdy go lubił. Był rybakiem i mieszkał w Bay Beach przez całe życie. – Spojrzała niepewnie na ciało starca. Leżał cicho i spokojnie, jakby spał. To była śmierć, jakiej z pewnością każdy by pragnął. Nie powinna rozpaczać, ale… – Znałam go od zawsze – wyszeptała. – Nauczył mnie łowić ryby, kiedy miałam zaledwie pięć lat. Nauczył mnie pływać i… wielu innych rzeczy. Nauczył kochać morze i kochać… życie. – Jej głos nagle się załamał.

– Musi pani odpocząć. – Mężczyzna wyjrzał na zewnątrz, gdzie czekało kilka osób. – Czy ktoś mógłby panią zastąpić?

– Nie – odparła, odzyskując pewność siebie.

– Wobec tego ja to zrobię – oznajmił. – Jestem chirurgiem. Wprawdzie w tej chwili przydałby się lekarz z inną specjalnością, ale z najpilniejszymi przypadkami dam sobie radę.

– Pan jest chirurgiem? – W głosie Emily brzmiało niedowierzanie. – Chce pan powiedzieć, że brat Anny Lunn jest chirurgiem? – Anna nigdy nie miała pieniędzy. To jakiś absurd.



4 из 109