– Szczerze mówiąc… zapomniałem.

Zapominanie było w oczach Molly śmiertelnym grzechem. Powinien był o tym wiedzieć. Znowu zaczęła krążyć po pokoju, informując go w ten sposób o tym, jak bardzo jest zdegustowana jego zachowaniem.

Przez chwilę Flynn bał się, że Molly odejdzie, tak jak jej poprzednicy, ale zapewne czułaby się winna, porzucając pracę. Wiedziała, że w takim przypadku jej szef musiałby zatrudnić kogoś nowego, a ten padłby na widok jego głupoty. Podejmując się tej pracy, stwierdziła, że to ona ponosi za Flynna odpowiedzialność i albo go zmieni, albo zginie na posterunku.

Faktem jest, że Flynn próbował się poprawić, ale Molly trudno było zadowolić. Oczywiście, jeśli chodzi o pracę. No cóż… Dwukrotnie udało mu się skraść jej pocałunek i wtedy odkrył, że potrafi wspaniale całować.

Nie mógł tego zapomnieć. Pocałunki Molly były jak szalone fantazje mężczyzny. Jej wargi topniały pod dotykiem jego ust, jakby natura stworzyła je tylko w tym celu.

Molly miała cały zestaw reguł, których nigdy nie łamała. Tylko że czasami i ona ulegała emocjom.

Mniej ostrożny mężczyzna również mógłby dać się im ponieść. Choć mam już trzydzieści cztery lata i do tej pory udawało mi się uniknąć pułapki, jaką jest małżeństwo, zbytnia ostrożność też nie jest najlepsza, pomyślał. Był tak bardzo zajęty swoimi rozważaniami, że nie słyszał, co do niego mówiła.

– Zupełnie nie zwracasz na mnie uwagi – oburzyła się Molly.

– Uwierz mi, że zwracam. Słuchaj, Molly, masz najzgrabniejsze nogi spośród tych, które dane mi było podziwiać. To jest obiektywna opinia znawcy tematu. I ty mi zarzucasz, że nie zwracam na ciebie uwagi?

– Flynnie McGannon!



4 из 114