Brat nigdy nie miewał tego rodzaju skrupułów, więc nie rozumiał, czym się mały przejmuje. Nic sobie też nie robił ze swojej przybranej matki Irji, która wciąż starała się dawać mu tyle samo miłości, ile dawała rodzonemu synowi, Mattiasowi.

– Już ci mówiłem, nie będzie nas tak krótko, że nikt nawet nie zauważy. Siadaj teraz za mną!

Obaj musieli się potrudzić, by Mattias znalazł się w końcu na końskim grzbiecie, i wtedy Kolgrim zawrócił.

Jak wszyscy mali chłopcy Mattias podziwiał starszego brata. On był bohaterem, wszystko wiedział i wszystko umiał. Kolgrim przyjmował jego podziw z pewną dumą, przede wszystkim jednak z pogardą.

Gdy tak jechali przez las, Mattias zawołał przejęty:

– Jakie to cudowne! Przez całą noc nawet oka nie zmrużyłem.

Bardzo dobrze, pomyślał Kolgrim z paskudnym uśmiechem.

– Wziąłem też dla nas parę kanapek – opowiadał dalej malec.

– Co zrobiłeś? – wybuchnął Kolgrim, ale opanował się i dodał spokojniej: – Czy nikt cię nie widział?

– Nie. Zakradłem się do kuchni, kiedy nikogo tam nie było.

– Dobrze. Na pewno będziemy głodni.

I jechali dalej w milczeniu przez spowity zielonym półmrokiem las.

– Posłuchaj, jak wiatr szumi w koronach drzew – szepnął po chwili Mattias. – Jak to smutnie brzmi! Jak w kościele podczas rekwiem.

– A co to jest rekwiem? – zapytał Kolgrim, nie bardzo wprowadzony w kościelne rytuały.

– Msza żałobna.

No, to akurat odpowiednia muzyka, pomyślał starszy brat.

– Jakoś daleko jedziemy – rzekł Mattias niepewnie.

– Już niedługo będziemy na miejscu – obiecał Kolgrim.

Znowu minęło trochę czasu, po czym Mattias jęknął żałośnie:

– Nie chciałbym się skarżyć, ale pupa mnie już boli.

– Już, zaraz – odparł starszy, a serce zaczynało mu walić z podniecenia.

Jechali teraz leśną drogą, równie zieloną jak poszycie wokół, więc chyba niewiele ludzi przechodziło tędy ostatniego lata. Nawet gdyby Mattias zauważył ślady końskich kopyt, to i tak nie skojarzyłby tego z wyprawą Kolgrima w nieznane kilka dni temu. Od czasu do czasu przecinali małe polanki, otoczone krzakami czarnych jeżyn, a kilkakrotnie mijali grupy domów, które wyglądały, jakby opuszczono je bardzo dawno temu.



10 из 183