
Ojciec Menard usiadł na jednym z krzeseł przy biurku, gestem wskazał mi drugie. Szelest sutanny i uderzające o siebie koraliki różańca na chwilę przeniosły mnie z powrotem do St. Barnabas. I gabinetu. Na dywanik… Przestań, Brennan. Skończyłaś już czterdziestkę, jesteś profesjonalistką. Antropologiem sądowym. Ci ludzie potrzebują twojej wiedzy.
Ksiądz wziął z biurka oprawioną w skórę księgę, otworzył ją na stronie zaznaczonej zieloną zakładką i położył między nami. Wziął głęboki oddech, zacisnął usta i wypuścił powietrze przez nos.
Znałam ten diagram: siatka z rzędami podzielona na prostokątne kawałki, niektóre oznaczone numerami, niektóre imionami. Poprzedniego dnia spędziliśmy nad nim całe godziny, porównując opisy i zapiski na grobach z ich miejscami na siatce. Potem, mierząc kościół krokami, znajdowaliśmy ich dokładne położenia.
Siostra Elisabeth Nicolet powinna leżeć w drugim rzędzie wzdłuż północnej ściany kościoła, trzeci grób od zachodniego końca. Tuż obok matki Aurelie. Ale jej tam nie było. Nie było też Aurelie.
Wskazałam grób w tej samej ćwiartce, ale siedem rzędów w dół i nieco w prawo.
– Tu się zgadza. Raphael tam jest Potem dalej w tym samym rzędzie:
– I Agathe, Veronique, Clement, Marthe, Eleonorę. To są groby z lat czterdziestych ubiegłego stulecia, zgadza się?
– C’ est ca.
Przesunęłam palcem na część diagramu odpowiadającą południowo-zachodniej części kościoła.
– A to są najmłodsze groby. Ślady, które znaleźliśmy, odpowiadają zapiskom.
– Tak. Te są ostatnie, wkrótce potem kościół został zamknięty.
– To był tysiąc dziewięćset czternasty.
– Tysiąc dziewięćset czternasty. Tak, tysiąc dziewięćset czternasty.
Miał zwyczaj powtarzać słowa i całe frazy.
– Elizabeth zmarła w tysiąc osiemset osiemdziesiątym ósmym?
– C'est ca, tysiąc osiemset osiemdziesiąty ósmy. Mere Aurelie sześć lat później.
