
– Cóż, proszę wejść i usiąść. Ja tutaj jestem, więc chyba nic się nie stanie. Byłam tylko na ksero.
– Nie chciałabym sprawiać…
– Nie ma żadnego problemu. – Skinięciem głowy zaprosiła mnie do środka i sama weszła. – Proszę wejść.
Usiadłam na małej kanapie, którą mi wskazała. Minęła mnie, poszła na drugi koniec pokoju i zajęła się czasopismami na półkach.
Słyszałam szum elektrycznego silnika, ale nigdzie nie widziałam żadnego urządzenia. Rozejrzałam się. Nigdy nie widziałam, aby książki zajmowały aż tak wiele miejsca w pomieszczeniu. Przejrzałam tytuły na półce naprzeciwko.
Elementy tradycji celtyckiej. Manuskrypty z Morza Martwego i Nowy Testament. Tajemnice masonerii. Szamanizm: archaiczne techniki ekstazy. Królewskie rytuały Egiptu. Komentarze Peake'a na temat Biblii. Nadużycia niektórych kościołów. Reforma myśli i psychologia fatalizmu. Armageddon w Waco. Gdy czas się dopełni: Przepowiednie w nowoczesnej Ameryce. Eklektyczna kolekcja.
Minuty się wlokły.
W gabinecie było zbyt ciepło i czułam, że przy podstawie czaszki zaczyna się ból głowy. Zdjęłam kurtkę.
Przyjrzałam się sztychowi, który wisiał na prawo. Nagie dzieci ogrzewały się przy palenisku, ich skóra błyszczała od ognia. Napis poniżej głosił Po kąpieli, Robert Peel, 1892. Ten obrazek przypomniał mi podobny z muzycznego pokoju mojej babki.
Sprawdziłam czas. Dziesięć po pierwszej.
– Jak długo pracuje pani dla doktor Jeannotte?
Pochylała się nad biurkiem, ale na dźwięk mojego głosy natychmiast się wyprostowała.
– Jak długo? – Skonsternowana.
– Jest pani jedną z jej byłych studentek?
– Nie, ja jeszcze studiuję.
Jej sylwetkę oświetlało światło z okna. Nie widziałam rysów twarzy, ale wydawała się spięta.
– Słyszałam, że ma świetne kontakty ze studentami.
– Dlaczego pani mnie o to pyta?
Dziwna odpowiedź.
– Byłam po prostu ciekawa. Ja rzadko kiedy mam czas dla moich studentów poza wykładami. Podziwiam ją.
