Poczuła falę gorąca. Późno, późno, późno – tylko o tym mogła myśleć. Ciężko usiadła na skraju łóżka.

Co teraz?

Musiała coś zrobić, sięgnęła więc po telefon i wystukała 911.

– Posterunek policji i straży pożarnej w Greenfield.

– Mówi Megan Richards z Queensbury Road. Właściwie nic się nie stało, ale zaczynani się niepokoić… Widzi pan, mój syn i ojciec powinni już dawno wrócić ze szkoły. Ojciec odbierał go dzisiaj i zwykle wracają prosto do domu, jadą South Street a potem szosą numer 116, zastanawiam się więc…

Dalsze słowa przerwała jej rutynowa odpowiedź.

– Nie mamy informacji o wypadku dzisiaj wieczorem. Nie ma też w tej okolicy żadnych korków. Nie wysyłaliśmy karetek ani samochodów policyjnych. Nie Odnotowałem też specjalnej aktywności policji stanowej, z wyjątkiem zderzenia trzech samochodów na autostradzie międzystanowej, niedaleko Deerfield.

– Nie, nie, to nie mogliby być oni. To nie ten kierunek. Dziękuję panu.

– Proszę bardzo.

Połączenie zostało przerwane. Odkładając słuchawkę czuła się trochę głupio, ale też odetchnęła z ulgą. Zdenerwowanie ustąpiło znowu miejsca irytacji.

– Tym razem dam mu wycisk – powiedziała na głos. – Nie obchodzi mnie, że ma siedemdziesiąt jeden lat i jest sędzią.

Wstała, wygładziła narzutę na tapczanie. Znowu podeszła do okna.

Powróciła natarczywa myśl: "Co teraz". Próbując odpowiedzieć na to pytanie poczuła, że ogarniają niepokój.

Podeszła do telefonu i wybrała numer męża. Nie odpowiadał. Pewnie jest w drodze, pocieszała się.

Pokręciła się po pokoju, zastanawiając się, gdzie teraz pójść. Na dół, zobaczyć co z obiadem.



18 из 337