I oni są skłonni poświęcić życie. Dotąd przeżywali walki w swoim getcie, ale dzisiaj chcą umrzeć na wojnie. I inni też – Emily i Bill Lewis – sympatyczne, zwyczajne, amerykańskie imiona, prawda? – a dzisiaj są Emmą i Che. Są prawdziwymi żołnierzami. Nikt z nich nie robi tego dla rozrywki. Ale wy dwoje… jesteście jedynymi, o których się martwię.

– Skończ tę przemowę.

– To ty potrafisz tylko gadać. To, co słyszeliśmy od ciebie, to tylko gadanie. O tym, jak to potraktowano cię gazem, aresztowano i pobito. A gdzie twoje blizny, matematyk? No, zobaczymy. Masz teraz szansę zrewanżować się w walce, tylko zastanawiam się, czy rzeczywiście to zrobisz. Bez tego pacyfistycznego gówna, bez milutkiego niedzielnego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Na wojnie! Prosili się o nią i będą ją mieli!

– Mam zginąć, żeby pokazać, co jestem wart?

– Jak inni. Zawahał się

– Powiedziałam ci. Jesteśmy do tego gotowi. Zrobimy to, co będziemy musieli.

– No więc zobaczymy, prawda? Przekonamy się niebawem.

Olivia popatrzyła na brodatego mężczyznę. Była prawie tak wysoka jak on i mogła spojrzeć mu prosto w oczy. Zaśmiała się szyderczo. Zanim brodacz zdołał powiedzieć coś jeszcze, obróciła się na pięcie i zniknęła w sypialni w głębi mieszkania. Ten patrzył za nią przez chwilę wściekły na samego siebie.

– Myśli, że występuje na pieprzonej scenie – powiedział do siebie. W myśli dodał: I tak rzeczywiście jest.

Ponownie odwrócił się do drzwi łazienki.

– Meg, co z tobą?

Usłyszał spuszczanie wody w toalecie i po paru sekundach drzwi powoli się otworzyły. Była blada i roztrzęsiona.

– Wybacz, Duncan, zrobiło mi się niedobrze. To chyba nerwy. Ale nie martw się, wszystko będzie jak trzeba. Powiedz mi tylko, co mam robić. – Wzrok zwróciła w głąb korytarza, w kierunku pokoju, w którym przed chwilą zniknęła Olivia. – Wiesz, co o tym myślę. Ale zrobię, co zechcesz.



25 из 337