
– Aha. – Nie bardzo wiedział, co powiedzieć.
– Czasami to dość niepokojące.
Odwrócił się i zobaczył stojącą obok nauczycielkę Tommy'ego.
– Słucham?
– Niepokojące. Prosimy dzieci, żeby narysowały coś, i natychmiast wiemy, co to będzie. Sceny wojenne, palące się domy, trzęsienia ziemi burzące całe miasto. Niektóre właśnie to rysowały w ubiegłym tygodniu. Bardzo pracowicie. Z najdrobniejszymi szczegółami. Łącznie z ludźmi spadającymi w przepaść.
– Nieco… – Zawahał się.
– Makabryczne? Na pewno. Ale większość dzieci w tej klasie ma tyle problemów z własnymi emocjami, że zachęcamy je do snucia takich fantazji, które mogą przybliżyć je do tego, czego naprawdę się boją. To jest całkiem przyjemna, prosta technika.
Sędzia Pearson kiwnął głową.
– Mimo to – odpowiedział – założę się, że wolałaby pani rysunki kwiatów. Nauczycielka uśmiechnęła się.
– To byłaby odmiana. – A po chwili dodała: – Czy mógłby pan poprosić państwa Richardsów, żeby do mnie zadzwonili? Chciałabym się z nimi zobaczyć.
Sędzia spojrzał na Tommy'ego, zajętego swoją kartką papieru.
– Czy coś jest nie tak? Nauczycielka ponownie się uśmiechnęła.
– Chyba w ludzkiej naturze leży zakładanie tego co najgorsze. Nie, wprost przeciwnie, całą jesień robi postępy, tak jak to było w lecie. Chciałabym, żeby po feriach świątecznych na niektóre zajęcia chodził z regularnymi trzecioklasistami. – Odczekała chwilę. – W zasadzie wciąż będzie należał do specjalnej klasy. Może mieć jakieś niepowodzenia, ale sądzimy, że należy postawić przed nim trudniejsze zadania. Jest bardzo bystry, ale gdyby odczuł niepokój…
– Lub wymknął się spod kontroli – dokończył za nią zdanie sędzia.
– No tak… To się nie zmieniło. Wciąż bywa bardzo dziwny. Choć z drugiej strony już od tygodni nie popadał w stan nieobecności.
– Wiem – stwierdził sędzia. Przypomniał sobie, jak bardzo się przeraził, kiedy po raz pierwszy zobaczył, że wnuk, wtedy jeszcze mały berbeć, wpatruje się w przestrzeń, niepomny całego świata. Dziecko mogło tak pozostawać całymi godzinami, nie śpiąc, nie odzywając się, nie płacząc, prawie nie oddychając, jak gdyby znajdowało się w innej przestrzeni. I nagle' po paru godzinach, powracało, jak gdyby nic się nie stało.
