Spojrzał na Tommy'ego, który właśnie kończył rysunek zamaszystymi, śmiałymi jaskrawo-pomarańczowymi kreskami przez niebo. Jakżeś ty nas wszystkich przerażał. Gdzie się podziewasz podczas swoich wędrówek? Pewnie w jakimś lepszym miejscu niż to, pomyślał.

– Powiem im. Zadzwonią natychmiast. To taka dobra wiadomość.

– Trzymajmy zatem kciuki.


Wyszli z budynku i przez moment sędziego uderzyło, jak szybko rozpłynęło się jego podniecenie spowodowane zakończeniem kolejnego dnia szkoły. Na parkingu stało zaledwie kilka samochodów. Poczuł chłodny powiew wiatru, przenikający przez płaszcz, sweter, koszulę, aż do skóry. Wzdrygnął się i zapiął marynarkę.

– Zapnij się, Tommy. Moje stare kości czują w powietrzu zimę.

– Co to są stare kości, dziadku?

– No tak, ty masz młode kości. Twoje kości wciąż rosną i stają się coraz większe i mocniejsze. A moje… no cóż, są już stare i zmęczone drugim życiem.

– Nie takim znów długim.

– O tak, to już siedemdziesiąt jeden lat. Tommy podumał przez chwilę.

– To rzeczywiście dużo. Czy moje też tak długo będą rosły?

– Prawdopodobnie jeszcze dłużej.

– Ale jak ty możesz czuć coś na swoich kościach? Ja czuję wiatr na twarzy i rękach, ale nie w kościach. Jak ty to robisz?

– Dowiesz się, kiedy będziesz starszy – roześmiał się sędzia.

– Nienawidzę tego.

– Czego?

– Kiedy ktoś mówi, że muszę poczekać. Chcę wiedzieć teraz. Sędzia ujął rękę wnuka.

– Masz całkowitą rację. Kiedy chcesz się czegoś dowiedzieć, nie pozwól mówić sobie, że musisz poczekać. Domagaj się odpowiedzi.



8 из 337