– Jaskółka – poinformował go Tocs.

– Widzicie ją jeszcze?

Tocs milczał przez chwilę. Potem, jak gdyby nieco skonsternowany, oświadczył:

– Nie. – Normalnym głosem dodał: – Rób, co uważasz za stosowne.

– Dziękuję – odparł Ennil. – Zameldujemy się znowu, kiedy w naszej sytuacji coś się zmieni. Skończyłem.

Chris wyłączył nadajnik, a Ennil zwrócił się do Nilpacha:

– Karl, włącz reflektor dziobowy!

Stłoczyli się przy szybie. Tuż przed nimi światło odbijało się od różowej, lśniącej wilgocią ściany. Gigantyczna rura, w której utknęli, składała się prawdopodobnie z elastycznych włókien; ściana wykazywała strukturę pierścieniową.

Chris stanął na fotelu. W ten sposób mógł widzieć, co dzieje się w górze. Karl włączył pozostałe reflektory.

Przez otaczającą ich ścianę przeszło drżenie. Chris usiłował przekrzyczeć narastający ponownie hałas:

– A więc jest tak, jak przypuszczaliśmy. Ugrzęźliśmy na amen. Śruba sterownicza odcięta, koniec ugrzązł w tej rurze. Być może jest to przełyk. – Chris opadł z powrotem na fotel i dodał szyderczo: – Dla naszego gospodarza nie jest to zbyt przyjemne.

Kolejno stawali na fotelach, oceniając sytuację, w jakiej się znaleźli.

– Chyba nie uda się nam prześliznąć – powątpiewał Karl.

– I tak byłoby to zbyt niebezpieczne – zauważył Ennil. – Nie znajdujemy się w wodzie. Jeżeli to zwierzę wydali nas w locie, nie wiem…

– Przecież nie może latać wiecznie – wtrąciła Carol.

– Wiecznie nie, ale długo – wyjaśnił Ennil. – One odżywiają się niemal wyłącznie tym, co schwytają w locie…

– Niestety to prawda – przerwał mu Karl.

– Lecą zwinnie i szybko – mówił dalej Ennil, nie dając się zbić z tropu. – Swoje gniazda budują na skałach, przeważnie w górze pod występami, a więc i tam niebezpieczeństwo nie zmniejsza się… No, dobrze – urwał. Potem zapytał: – Co proponujecie? Co o tym myślisz, Gela?



11 из 282