
Kierowca skręcił w biegnącą na północ Sto Pierwszą, którą opuścił ostatnim zjazdem przed Sunset. Reacher wysiadł w zatoczce i zapłacił za kurs. Ruszył w górę na południe, aby po chwili skręcić w lewo i skierować się na wschód. Wiedział, że w tym rejonie Sunset, na długości około trzech kilometrów po obu stronach bulwaru, znajdowało się bardzo dużo tanich hotelików i moteli. Gorące powietrze południowej Kalifornii zalatywało kurzem i samochodowymi spalinami. Przystanął na chwilę. Musiał pokonać odcinek około trzech kilometrów, w jedną i drugą stronę, aby zajrzeć do recepcji kilkunastu moteli. Pomyślał, że zajmie mu to jakąś godzinę, może trochę więcej. Był głodny. Przed sobą, po prawej stronie, ujrzał znak restauracji Denny’ego należącej do sieci tanich lokali. Postanowił, że najpierw zje, a później przystąpi do pracy.
Minął rząd zaparkowanych samochodów i puste działki ogrodzone płytami, którymi w czasie huraganu osłaniano witryny i okna domów. Wdepnął w jakieś śmieci i kulę szarłatu wielkości piłki do softballu. Ponownie przekroczył Sto Pierwszą, idąc długim mostem. Wszedł na parking przed restauracją Denny’ego i przeszedł pas zieleni i drogę dla klientów odbierających jedzenie bez wysiadania z samochodu. Minął długi szereg okien.
