W środku dostrzegł Frances Neagley siedzącą samotnie w jednym z boksów.

5

Reacher stał chwilę na parkingu, przypatrując się Neagley przez okno. Prawie nie zmieniła się od czasu, gdy ją widział cztery lata temu. Była teraz bliżej czterdziestki niż trzydziestki, lecz nie rzucało się to w oczy. Jej włosy pozostały długie, ciemne i lśniące. Czarne oczy były pełne życia, ciało – szczupłe i sprężyste. Musiała nadal spędzać dużo czasu na siłowni. Reacher nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Miała na sobie obcisły biały T-shirt z krótkimi rękawami. Pomyślał, że trzeba by mikroskopu elektronowego, aby wypatrzyć choćby odrobinę tłuszczu na jej ramionach. Lub gdziekolwiek.

Lekka opalenizna pasowała do koloru jej skóry. Zauważył, że ma polakierowane paznokcie. T-shirt sprawiał wrażenie markowego. Ogólnie wyglądała na bardziej zamożną, niż ją zapamiętał, zadowoloną, zadomowioną we własnym świecie. Kobieta sukcesu przywykła do życia w cywilu. Przez chwilę poczuł się skrępowany swoim tanim ubraniem, zdartymi butami i zaniedbaną fryzurą. Jakby jej się udało, a jemu nie. Radość z ujrzenia przyjaciółki wyparła tę myśl i Reacher mszył przez parking w stronę drzwi. Wszedł do środka, omijając znak z napisem „Proszę poczekać na wskazanie stolika” i podchodząc wprost do boksu Frances. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.- Cześć – powiedziała.

– Witaj.

– Masz ochotę na lunch?

– Taki miałem plan.

– Zamówmy coś do jedzenia, skoro w końcu tu dotarłeś – zaproponowała.

– Mówisz tak, jakbyś na mnie czekała.

– To prawda. Zjawiłeś się niemal punktualnie.

– Czyżby?

Neagley uśmiechnęła się ponownie.

– Zadzwoniłeś do mojego asystenta z Portland w Oregonie. Zapisał numer, z którego dzwoniono, i ustalił, że korzystałeś z automatu na dworcu autobusowym. Pomyśleliśmy, że pojechałeś wprost na lotnisko. Uznałam, że wybrałeś linie United. Pewnie nienawidzisz Alaskan. Po przylocie na miejsce wziąłeś taksówkę. Łatwo było określić twój przewidywany czas przybycia.



15 из 331