– Numer Jeden – szepnął Gabriel. – Albo Lynx, tak też go nazywają. On jest śmiertelnie niebezpieczny.

Sarmik i Mar przypadli do Vassara i Orina, by ich bronić, ale źli przodkowie nie wypuścili swych ofiar. Ulvhedin przytulił Gabriela. Trzymając nad nim dłoń, po cichu odmawiał zaklęcia.

Na Lynxa jednak nie miało to wpływu. Wystarczył jeden ruch jego ręki, a w powietrzu pojawił się stwór przypominający gada i błyskawicznie ruszył ku Sarmikowi i jego dwóm synom. Gabriel odniósł wrażenie, że nieznany potwór wyrzucił śliskie jak węgorz lasso, a wszystko odbyło się tak szybko, że nie zdążył dostrzec żadnych szczegółów. Vassar został wyrwany z ramion swych obrońców i wyrzucony wysoko w powietrze. Zanosząc się krzykiem śmiertelnego przerażenia młody Taran-gaiczyk zniknął we mgle.

Złe spojrzenia Kat-ghila i jego sprzymierzeńców dosięgły teraz Orina i pomimo rozpaczliwych wysiłków Sarmika, pragnącego uratować drugiego syna od Wielkiej Otchłani, chłopak podzielił los brata.

Ich krzyki rozlegały się długo, coraz słabsze, im bardziej się oddalali. Potem słychać już było tylko skargę wiatru.

ROZDZIAŁ III

Sarmik, porażony rozpaczą, osunął się na kolana. Towarzysze podnieśli go i odciągnęli od strasznego miejsca.

– Tak się dzieje, kiedy ktoś sprzeciwi się wiernym sojusznikom Tan-ghila! – zawołał Kat-ghil triumfująco.

We mgle znów zatrzymali się na naradę. Sarmika opuściła wszelka wola walki, pozostawił dowództwo Marowi.

Gabriel ośmielił się wtrącić.

– Wiemy teraz, że Lynx ma coś wspólnego z Wielką Otchłanią – powiedział takim tonem, jakby chciał przeprosić za to, że wtrąca się do rozmowy dorosłych:

– Masz rację. Jesteś bystrym obserwatorem, Gabrielu – pochwalił go Mar.

Ulvhedin pokiwał głową.

Chłopiec starał się ukryć, jak bardzo dumny jest z komplementu.



21 из 182