Rune nie potrafił nim manewrować, widział jednak, jak z pojazdem radził sobie Marco, no i miał jako takie pojęcie o silnikach.

Doprawdy był to imponujący widok, kiedy oszołomiony prędkością Rune z hałasem pędził po nierównym górskim płaskowyżu. Siedział wyprostowany i uśmiechnięty, rozczochrane włosy powiewały mu na wietrze. Niebezpiecznie się przechylając, jechał wprost ku wzgórzu. Sprzymierzeni, mali Taran-gaiczycy, pierzchali w popłochu na boki, ale Rune gnał dalej. Gabrielowi przyszła do głowy straszna myśl, że Rune nie wie, jak zatrzymać maszynę.

Czterej czarownicy na wzgórzu stali oszołomieni, gdy motocykl z hukiem mknął w ich stronę. Gabriel przez moment dostrzegł panikę w oczach Runego, a potem chłopak-alrauna przejechał wprost przez ognisko. Przewrócił Stracha, który pociągnął za sobą Kat-ghila, Zimowy Smutek, zamroczony, stoczył się po zboczu i tylko Oko Zła stał nadal, ale to dlatego, że skamieniał ze strachu i zdumienia.

Gabriel zacisnął powieki i otworzył usta, jakby chciał wykrzyczeć ostrzeżenie. Gdy usłyszał, jak motocykl z hukiem przewraca się po drugiej stronie szczytu, zatkał palcami uszy. Halkatla twierdziła później, że widziała, jak Rune, zanim wylądował na ziemi, ze świstem frunął w powietrzu.

Ale Ulvhedin, który już wcześniej oglądał motocykl i na którym pojazd nie zrobił takiego wrażenia jak na Taran-gaiczykach, postanowił wykorzystać szansę. Grzmiącym głosem zaczął odmawiać zaklęcia skierowane przeciwko czterem okrutnym szamanom. Po pewnej chwili jego towarzysze ocknęli się z osłupienia i przyłączyli do niego. Wspięli się na wierzchołek pagórka i otoczyli złe duchy, wykrzykując zaklęcia tak głośno, że przeciwnikom nie udało się dojść do słowa.

– Panie! – Wycie Kat-ghila rozniosło się po okolicy. – Potężny panie! Przybądź i zabierz ich do Wielkiej Otchłani!

Ale jego głos utonął w chórze zaklinaczy. Cichł coraz bardziej, podczas gdy on sam rozpływał się we mgle. Oko Zła tchórzliwie próbował się wymknąć, Zimowy Smutek wił się w bezsilnej złości, a Strach, potrącony przez Runego, nie mógł się nawet podnieść z ziemi. Zimowy Smutek najdłużej opierał się zaklęciom, widzieli go jeszcze długo po tym, jak jego towarzysze zmienili się w rozwiewaną przez wiatr mgłę. Ale on przecież był synem Tan-ghila.



28 из 182