Słońce nie wzniosło się jeszcze zbytnio nad horyzont, panował przenikliwy chłód, oni jednak maszerowali dość szybko i nie marzli. Gabrielowi rozgrzały się nawet stopy, mimo że wielokrotnie musiał brodzić w śniegu aż po kolana.

Z myśli nie schodzili mu ich niezwykli sprzymierzeńcy.

– Jak myślisz, czy Tengel Zły wszystkich widzi? – szeptem zadał pytanie Natanielowi, jakby obawiał się, że ich zły przodek może znajdować się w pobliżu.

– Nie, oni się rozmyli i tylko my wiemy, że tu są.

– To dobrze – mruknął Gabriel.

Ze zdziwieniem obserwował Tovę. Teraz, kiedy zmysły tak nieprawdopodobnie mu się wyostrzyły, odbierał jej nastrój.

Było to niezwykle dziwne wrażenie, chłopiec wcale nie był do końca przekonany, czy podoba mu się aż tyle wiedzieć o innych. Zwłaszcza gdy chodziło o płeć przeciwną.

Tova zdawała się rozluźniona, we wspaniałym humorze. W tej wielkiej gromadzie była taka bezpieczna, niczego się nie bała. To Gabriel rozumiał, i on miał podobne odczucia.

Ale u Tovy przyczyna takiego nastroju była jeszcze inna. Gabriel wiedział, wokół kogo krążą myśli dziewczyny. Był z nimi przecież Ian. W zupełnie fantastyczny sposób dopasował się do Ludzi Lodu, pomimo że właściwie był osobą z zewnątrz.

I Tova również tak uważała. Uczucia kuzynki dla Iana, które wychwytywał Gabriel, wzruszały i zawstydzały chłopca. Wprawdzie były dla niego obce, lecz intuicja podpowiadała mu, że chodzi tu o miłość. Tova pokochała Iana, i to tak mocno, że emanowała z niej iskrząca się energia.

Gabriel wiedział jednak także, że dziewczyna ogrom-nie się boi. Obawia się, że nie spełni stawianych jej wymagań, nie okaże się dość ładna i miła. Teraz, na górskim pustkowiu, Ian ją kochał. Ale co będzie, kiedy znów znajdą się wśród ludzi? Jak im się wtedy ułoży? Jak długo zdoła go utrzymać, gdy wokoło na świecie tak wiele pięknych, pociągających dziewcząt?



34 из 182