– Bardzo – beznamiętnym głosem odparł Lynx.

– No tak, bo ty sam jesteś przecież dość… szczególny – przypomniał mu Tengel Zły.

– Jestem dumny z mojego wyglądu.

– Tak jak ja z mojego. – Tengel z zadowoleniem popatrzył na swego najbliższego współpracownika. – Wiele nas łączy.

– Tak, panie. Winien ci jestem ogromną wdzięczność.

– Wiem o tym.

Tengel Zły skierował wzrok na sześcioosobową grupę na płaskowyżu.

– Dotarli do usypiska głazów. Najwyższy czas znów uderzyć. Komu mogę najbardziej zaufać? Wiem, wiem, wszystkim, ale kto najlepiej sobie poradzi wśród kamiennych bloków?

Lynx tylko patrzył wyczekująco, Tengel więc sam musiał odpowiedzieć na swoje pytanie:

– Kali! Kali i jej wyznawcy. Zawsze podziwiałem jej bezwzględną żądzę krwi.

Lynx nigdy się nie spodziewał, że w oczach swego pana ujrzy kiedykolwiek coś na kształt erotycznego uwielbienia, skierowanego do kobiety. Doszedł jednak do wniosku, że żądzę jego zwierzchnika rozpaliła raczej krwiożerczość owej kobiety, a nie ona sama. Skądinąd ciekawe, co to za jedna. Lynx nie posiadał głębokiej wiedzy na temat kultur obcych ludów.

– Dobrze – zdecydował Tengel Zły. – Kali się tym zajmie!

Doszli do ogromnego obszaru pokrytego blokami skalnymi. Niektóre z potężnych głazów spoczywały zagłębione w podłożu, inne ledwie się opierały na występach ziemnych lub na grzbietach sąsiednich kamieni, gotowe runąć przy najmniejszym poruszeniu. Gabriel rozejrzał się z lękiem. Straszna to była okolica, surowa i nieprzyjazna. W dodatku góry rzucały w tym miejscu cień, blask słońca nie dodawał więc wędrowcom otuchy.

Halkatla, posiadająca zdolność przebywania i w świecie duchów, i ludzi, powiedziała:

– Targenorowi bardzo się tutaj nie podoba, okolica jest taka nieprzejrzysta. Właściwie powinniśmy się tu rozdzielić, ale prosił, bym przekazała wam pozdrowienia i uprzedziła, że oni pójdą przodem, aby sprawdzić, czy droga wolna. Są niedaleko.



38 из 182