
– Typowe dla niego ściąganie najgorszych szumowin historii – powiedziała Tova. – Wkrótce pewnie pojawi się Hitler. I Hunowie, Neron z Kaligulą…
– Powinni mu wystarczyć współcześnie żyjący złoczyńcy – mruknął Ian. – Co prawda wielu spośród nich już wykorzystał.
– Dlatego właśnie zwrócił się do świata duchów. Na szczęście i Rune, i Halkatla są nieśmiertelni. Dusiciele kiepsko trafili, jeśli chodzi o wybór ofiar.
Tova była bliska płaczu:
– Ale nie pozwolimy chyba, aby połamali im kości i pogrzebali?
– Oczywiście, że nie! Musimy ich jak najprędzej odnaleźć!
– Nie pójdą chyba do Kali? – spytał Gabriel drżącymi wargami.
– Nie, nie, Kali to bóstwo, ona nie istnieje naprawdę. niebezpieczna jest sekta Dusicieli. Rozumiecie chyba jednak, że sami sobie z tym nie poradzimy. Czas wezwać naszych opiekunów…
Linde-Lou, Sol, Ulvhedin i Tengel Dobry wyłonili się z nicości.
– Czekaliśmy na wasze wezwanie – powitał ich Tengel Dobry. – Twoje informacje były nadzwyczaj interesujące, Natanielu, pilnie się im przysłuchiwaliśmy.
– Dziękuję. Chcemy spróbować odnaleźć Runego i Halkatlę. Czy możecie nam pomóc?
– Wy w ogóle nie będziecie ich szukać – powiedział Ulvhedin. – Musicie jak najprędzej ruszać w dalszą drogę, bo Tengel Zły dotarł w te okolice i stara się możliwie najspieszniej wkroczyć do Doliny Ludzi Lodu.
– Ustawiliśmy magiczne zapory, ale na pewno niedługo rozszyfruje kod i przedrze się dalej – dodała Sol.
– Nie możemy zawieść naszych przyjaciół! – wykrzyknęła Tova. – Nie ruszymy się z miejsca, dopóki ich nie znajdziemy.
Nikt nie pokusił się o wskazanie braku logiki w słowach dziewczyny, wszyscy rozumieli jej intencje.
– Czy Marco nie może przyjść nam z pomocą?
– Marca otacza teraz osłaniająca aura, aby nie odkrył go niczyj nawet najbardziej przenikliwy wzrok. Nie powinien się pokazywać. Nie, wy czworo pójdziecie dalej. Już znaleźliśmy tych, którzy ruszą śladem Runego i Halkatli. Z niecierpliwością czekali na swój udział w naszej walce. Oto i oni.
