Odwrócili głowy i powiedli spojrzeniem za wzrokiem Tengela Dobrego. Gabriel drgnął. Oni? Jak poradzą sobie w walce z dusicielami Kali?

Od tak długiego stania w miejscu znów zmarzły mu stopy, ale nawet tego nie zauważył. Zafascynowany wpatrywał się w grupę nowo przybyłych.

W ich stronę spiesznym krokiem nadchodziła Ingrid, rudowłosa czarownica. Żółte oczy lśniły zapałem i chęcią walki. Wiodła ze sobą swoje demony o lisich twarzach, które dreptały po śniegu nie zostawiając za sobą żadnych śladów. Gabriel przekartkował swój notatnik i odnalazł ich imiona. Były to demony płodności, lecz miały także inne pola działania. Tabris uosabiał wolną wolę, Tacritan – gotycką magię, Tarab – szantaż, Zahun – skandale, a Zaren – zemstę.

Gabriel przypuszczał, że członkowie sekty największe problemy będą mieć z Tabrisem, wolną wolą, Tacritanem, gotycką magią, a przede wszystkim z Zarenem, zemstą.

– Witamy was i prosimy o pomoc w odnalezieniu naszych przyjaciół, Runego i Halkatli – powiedział Nataniel, pochylając się z szacunkiem. – Obawiamy się, że zostali poturbowani i pogrzebani gdzieś przy drodze, wszystko ku czci Kali. Odnajdziecie grób, szukając szczególnego znaku. Jest ich co prawda wiele, nie wiem, który wybrali. Ale nie zapominajcie, wy, demony płodności, że Tengel Zły ściga wszelkie istoty waszego rodzaju! Jesteście wrażliwe, możecie ulec wpływom jego woli lub jak Demony Wichru trafić do Wielkiej Otchłani. Nie chcemy tego, wiecie o tym. Bądźcie więc ostrożne, zależy nam na tym, by was nie utracić!

Tabris podziękował lisim uśmiechem.

– Będziemy mieć się na baczności – odparł głuchym, ochrypłym głosem, dobywającym się jakby z brzucha. – Ale pod wpływ jego woli nie dostaniemy się nigdy. Pamiętajcie, że ja dowodzę, a ja jestem wolną wolą!



46 из 182