– Co chcesz przez to powiedzieć? – dopytywała się Sol.

– Będzie ojcem dziecka Ludzi Lodu – z uśmiechem odrzekł Marco.

Serce Tovy zabiło mocniej. Wymieniła spojrzenia z Ianem, wzruszona i uszczęśliwiona czułym uśmiechem, jakim ją obdarzył.

– Ale Ian jest bezbronny – sprzeciwiła się zaniepokojona.

– Ma wszak opiekuna, mnie – uspokoił ją Tengel Dobry.

– Tak, dodaliśmy też siły jego aurze, otacza go teraz niby tarcza – powiedział Nataniel.

– Ale gdy już wejdziemy do Doliny, Tengela Dobrego nie będzie z nami – przypomniała Tova.

Nagle powietrze zadrgało poruszone łopotem skórzastych skrzydeł. Wróciły cztery demony Tuli. Gabriel z zapałem notował.

– Wszystko w porządku? – spytała Tula swych towarzyszy i odbyła z nimi rozmowę na stronie. Jeden z demonów uniósł się nad ziemią i zniknął.

Tula powróciła do grupy.

– Ulvar i Kolgrim są w bezpiecznym miejscu, nikt ich tam nie znajdzie. Czują się świetnie.

Gabriel ani przez chwilę w to nie wątpił. Tula potrafiła zatroszczyć się o swych gości.

– Udało mi się coś jeszcze – oznajmiła z dumą. – Mój drogi Astarot poleciał teraz do naszego domu po resztę napoju, który piliście w Górze Demonów. Zostawiliśmy odrobinę na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Na przykład takich jak teraz. Astarot wkrótce tu wróci.

Ian Morahan poczuł, że przerażone serce zaczyna mu walić coraz mocniej. Dawno już oswoił się z myślą, że znajduje się w nierealnym świecie wraz z niezwykłą rodziną Ludzi Lodu. Drugiej takiej próżno by szukać na całej ziemi! Teraz jednak miał wypić czarodziejski wywar. Czy wystarczy mu odwagi, by zerwać ostatnie nici wiążące go z rzeczywistością? Ale przecież dostał niczym w podarunku nowe życie!

Winien był im za to wdzięczność, gdyby nie oni, już by nie żył. Poczuwał się do obowiązku udzielenia im pomocy.

Ian Morahan zorientował się, że wszyscy patrzą na niego wyczekująco.



6 из 182