Uczestnicy ceremonii odetchnęli głęboko.

– To było naprawdę piękne – westchnęła Sol. – Ale co zrobimy teraz? Jak ominiemy te dwa potwory na górze? Tak, tak, wiem, że wy, ludzie, macie zamiar rozbić tu obóz na noc, ale my możemy chyba w tym czasie czymś się zająć?

Mały Inu pochylił się, nie wyjmując rąk wetkniętych w długie rękawy futra.

– Zacny duchu kobiety o pięknych oczach… Nie radziłbym podejmować jakichkolwiek działań. Ale czcigodny król Targenor zbiera już wszelkie posiłki z Góry Demonów. Znajdują się tu w pobliżu. On i ja uzgodniliśmy, że Kat, Kat-ghil i ich duchy to nasza sprawa, sprawa Taran-gaiczyków. Wszyscy nasi szamani razem zaatakują dwóch naszych złych przodków.

– Doskonale – ucieszył się Tengel Dobry.

– Ale nie teraz – powiedział Inu. – Podejmiemy próbę dopiero o świcie, kiedy ich duchy zbledną i rozpłyną się. To niezwykle potężni przeciwnicy.

Oczy Inu przesunęły się po zgromadzonych i zatrzymały na małym Gabrielu.

– Ten atak będzie wielkim czynem naszych szamanów. Pragniemy, aby towarzyszył nam kronikarz. Chcielibyśmy, by następne pokolenia dowiedziały się o naszym bohaterstwie.

Tengel Dobry z powagą pokiwał głową.

– Wasza bitwa o świtaniu nie powinna zostać zapomniana. Gabriel pójdzie z wami. Ulvhedinie, będziesz czuwać nad życiem chłopca, prawda?

– Na pewno – uroczyście obiecał olbrzym.

Gabriel przełknął ślinę tak głośno, że wszyscy to usłyszeli. Zorientował się, że Tova i Nataniel patrzą. na niego z niepokojem, ale nie sprzeciwiają się ani słowem.

Mam zadanie do wykonania, pomyślał z dumą. Muszę zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół, aby przetrwała pamięć o małych odważnych Taran-gaiczykach.

Usiadł na uboczu i dobrał sobie odpowiedni długopis. Przez chwilę zastanawiał się, w jaki sposób sformułować myśl, którą chciał wyrazić. Wiedział, że po angielsku brzmiało to: To whom it might concern. Uznał, że ten zwrot byłby bardzo odpowiedni, ale nie potrafił go dobrze przetłumaczyć. Wreszcie napisał: Dla tego, który znajdzie te księgi.



8 из 182