London krzątał się przy stole, a Gosse, paląc papierosa za papierosem, ze słuchawkami na uszach, odbierał jałową gadaninę bazy Graala z gąsienicówkami, wysłanymi po powrocie śmigłowców. Jednocześnie myślał o tym pilocie. Czy nie zbyt skwapliwie, bez pytań, zmienił kurs, by u nich wylądować? Dwudziestodziewięcioletni dowódca statku z patentem żeglugi kosmicznej wielkiego zasięgu musi być twardzielem i zapaleńcem. Inaczej nie wybiłby się tak szybko. Niebezpieczeństwo kusiło jego zuchowatą młodość. Jeśli on sam był winien, to niedopatrzenia. Gdyby spytał o Killiana, wmusiłby statek Graalowi. Nie zdawał sobie zresztą sprawy kierownik Gosse, po dwudziestu godzinach bez snu, że niechcący pochował już w myślach przybysza. Jak on się właściwie nazywa? Wiedział, ale zapomniał i wziął to za objaw nadchodzącej starości. Dotknął lewego monitora. Zielonymi szeregami wyskoczyły litery:

STATEK: HELIOS DROBNICOWIEC II KLASY PORT MACIERZYSTY: SYRTIS MAIOR

DOWÓDCA PILOT: ANGUS PARYIS

DRUGI PILOT: ROMAN SINKO FRACHT: CZY PODAĆ LISTĘ TOWARÓW

???

Zgasił ekran. Tamci weszli w swetrach i gimnastycznych spodniach. Sinko, chudy, kędzierzawy, przywitał się z zaaferowaniem, bo stos miał jednak wyciek. Siedli do zupy z puszek. Gossego uczepiła się myśl, że ten zawadiaka, któremu powierzy maszynę, ma przekręcone nazwisko. Nie Parvis powinien się nazywać, ale PARSIFAL, bo to pasowało do Graala. Nie było mu jednak do żartów, więc zabawę w anagramy zachował dla siebie. Po krótkiej dyskusji, czy zjedli obiad, czy kolację, nierozstrzygalnej przez różnicę czasów: pokładowego, ziemskiego i Tytana, Sinko zjechał na dół, aby omówić z technikiem defektoskopię, szykowaną na koniec tygodnia, gdy stos ostygnie i zasklepi się mu prowizorycznie pęknięcia obudowy, pilot zaś z Gossem i Londonem wyłonili w pustej części sali dioramę Tytana. Obraz, utworzony przez holograficzne rzutniki, trójwymiarowy, barwny, z wyrysowanymi marszrutami, sięgał od północnego bieguna po zwrotnik. Można go było pomniejszać lub powiększać i Parvis zapoznał się z całą przestrzenią dzielącą ich od Graala.

Gościnny pokój dostał mały, lecz przytulny, z piętrowym łóżkiem, biurkiem o pochylnej płycie, fotelem, szafką i prysznicem tak ciasnym, że mydląc się pod tuszem, wciąż uderzał łokciami o ścianki.



13 из 111