
— Proszę mi opowiedzieć o firmie Szklana Ziemia.
— Inspektorze, czego CID nauczył pana na temat neutrin? Przez sto lat, jak mu powiedziała, systemy łączności dalekiego zasięgu nie mogły pokonać sprzeczności wynikającej z dwóch faktów: wszelkie promieniowanie elektromagnetyczne wędruje po linii prostej — ale Ziemia jest kulą, a światło nie przechodzi przez ciała stałe. Dlatego telekomunikacja oparta na sygnałach o wysokiej częstotliwości byłaby możliwa tylko w zasięgu wzroku… gdyby nie satelity.
— Jeżeli satelita znajduje się na orbicie geostacjonarnej nad równikiem — mówiła Baines — czyli na wysokości trzydziestu sześciu tysięcy kilometrów, do pełnego obrotu potrzebuje dokładnie dwudziestu czterech godzin. Stąd złudzenie, że stale wisi nad jednym miejscem. Można wysyłać sygnały, które odbiwszy się od satelity, trafiają w większą część danej półkuli. Albo nadawać wprost z satelity na Ziemię.
Ale cały kłopot polega na ogromnej odległości od Ziemi. Przesyłanie sygnałów za pośrednictwem geostacjonarnego satelity daje zwłokę równą ćwierci sekundy — czyli czasu, jaki zużywa światło na drogę tam i z powrotem. To piekielnie dużo, gdy wziąć pod uwagę takie zastosowania jak telechirurgia. Daje się to zauważyć nawet podczas wirtualnych telekonferencji.
Są też inne problemy. Na przykład brak miejsca na orbicie geostacjonarnej. Między jednym a drugim satelitą musi być zachowana odległość trzech stopni, bo inaczej wynikną zakłócenia. Tymczasem panuje tam tłok. Niektóre firmy, wbrew wszelkim międzynarodowym uzgodnieniom, kłusują na orbicie.
— I tu wkracza neutrino.
— Właśnie.
Neutrino to cząsteczka, która w przeciwieństwie do fotonu świetlnego przechodzi przez ciało stałe.
— Niech pan sobie wyobrazi sygnał przenoszony przez zmodulowane neutrina. Przebije się przez cały glob, łącząc dowolne dwa punkty, jakby Ziemia była ze szkła…
