— Ja tylko…

— Przecież, na miłość boską, jest pan policjantem! Detektywem! Co to za śledztwo? Był pan chociaż na miejscu zbrodni? Widział pan ciało?

— To nie jest konieczne.

— Naprawdę?

Odwróciła się tyłem do imagera.

Kiedy pojawiła się znowu, miała zupełnie inną twarz: oczy jak dwa węgle, włosy w nieładzie, usta wykrzywione gniewem, na policzkach ślady łez.

— No więc, co pan o tym sądzi, inspektorze?

Morhaim aż wzdrygnął się od brutalnego, nie przefiltrowanego realizmu jej bólu. Odetchnął z ulgą, gdy rozmowa dobiegła końca.

Brutalna, nie przefiltrowana rzeczywistość.

Pozwól, że ci opowiem pewną historię.

W latach siedemdziesiątych prezydent Stanów Zjednoczonych ustąpił ze stanowiska wskutek afery zwane) Watergate. Jeden ze spiskowców, niejaki John Dean, przyznał się do wszystkiego. Złożył prokuratorom szczegółowe, wyczerpujące sprawozdanie ze wszystkich istotnych spotkań i poczynań. Potem, kiedy zakończył swoje zeznanie, odtworzono taśmy ze spotkań u prezydenta Nixona.

Było to przełomowe doświadczenie psychologiczne. Po raz pierwszy stało się możliwe porównanie zawartości ludzkiej pamięci z automatycznym zapisem, i to w tak szerokim zakresie. Taśma stała się prekursorem dzisiejszych, znacznie dogodniejszych systemów rejestracji.

John Dean, człowiek inteligentny, starał się być szczery. Ale jego zeznania od razu wydawały się zbyt logiczne i sam Dean odgrywał w nich bardziej doniosłą rolę niż w rzeczywistości. Kiedy skonfrontowano jego wypowiedzi z taśmami, upierał się, że zostały sfałszowane.



17 из 24