Z tłumu wynurzył się mężczyzna około trzydziestki, średniego wzrostu. Głowę osłaniał mu oczywiście przeciwsłoneczny kapelusz, ale po wysokim czole można było poznać, że łysieje. Miał na sobie seryjny garnitur biznesmena. Morhaim pomyślał, że sto lat temu takie ubranie także nie zwróciłoby niczyjej uwagi, kapelusz jednak nie wyglądał już tak poważnie, przypominał raczej uczniowską czapeczkę: główkę w kolorach Ziemi otaczało sześć czy siedem małych satelitów.

Morhaim rozpoznał logo.

— To człowiek z Holmium.

Owszem. Nazywa się Asaph Seeback. Ma wyższą pozycję w korporacji, niż na to wygląda, sądząc po wieku. Lepszy cwaniak. Co do szczegółów…

— Później.

Młody człowiek przesuwał się przez pole widzenia Morhaima, zmierzając w stronę Desargues.

Firma Holmium z centralą w Szwajcarii zajmowała się komunikacją satelitarną i była warta miliardy euro. Nazwa pochodziła od pierwiastka holmium o liczbie atomowej sześćdziesiąt siedem, równej liczbie mikrosatelitów korporacji umieszczonych na orbicie geostacjonarnej.

Gdyby ekstrawaganckie przechwałki Desargues na temat rewolucji technicznej w jej firmie okazały się prawdą, Holmium znalazłoby się wśród tych, którzy najprawdopodobniej wypadną z obiegu. I to z wielkim hukiem.

Morhaim próbował zorientować się w układzie sceny. Dwie pierwszoplanowe postacie zmierzały ku sobie na tle tłumu statystów grających role przechodniów. Wśród tych ostatnich znajdowała się ładna dziewczyna w jego typie: szczupła, ciemnowłosa, o zuchwałych piersiach i długich nogach bez tatuażu. Oddalała się od jego povu, wpatrzona w jedną z mostowych wież. Ledwie Morhaim odwrócił od niej oczy, zauważył, że Desargues nawiązała kontakt wzrokowy z Seebackiem.

Kroki tej pary stały się bardziej zdecydowane. Na twarzy Desargues pojawiła się zapowiedź uśmiechu.

Zaraz zaczną mówić. Poprawienie dźwięku jest możliwe…



6 из 24