— Jeszcze nie teraz. Po prostu jedź dalej. Podeszli do siebie, wymienili uśmiechy i kilka linijek dialogu. Morhaim starał się wyłowić jakieś słowa ze zgiełku.

— „Maszyna staje” — rzekł Seeback.

— Słucham? No cóż. Bardzo mnie… zobaczyć się ze mną, panie Seeback.

— …rozumiem?

I wtedy padł strzał.

Zbrodnia wśród was to, szczerze mówiąc, dość niepospolite wydarzenie w roku 2045, dzięki wszechobecności kamer, nasłuchom z callosum

Rób Morhaim wie, że jego drogocenny CID zachował zaledwie ułamek siły roboczej sprzed paru dekad. Większość funkcjonariuszy wprowadza w życie decyzje sądów, służb socjalnych albo — co zdarza się najczęściej — rekomendacje systemów inteligentnych. A jednak nawet teraz, u progu Cyfrowego Tysiąclecia, istnieje zapotrzebowanie na biednych żołnierzy piechoty, czyli ludzi do „czarnej roboty”, jak to określają człapaki.

W tym czasie to my odwalamy prawdziwą robotę.

Tak więc pozwalacie nam strzec was i obserwować.

A nawet osądzać.

Desargues wychyliła się do przodu, jakby coś ją ukłuło w plecy, po czym osunęła się w ramiona Seebacka, ale zanim to nastąpiło, wirtualny obraz zmienił ją przed oczami Morhaima w patykowatą figurkę z równiutką dziurą w korpusie.

Anioł wiedział, że nie musi mu pokazywać szczegółów obrażeń ofiary, dlatego zastosował filtr, zastępując kobietę kukiełką podobną do Pinokia. Morhaim podziękował mu w duchu.

Seeback niezdarnie próbował podtrzymać Desargues, ale ześliznęła się po nim i wylądowała z głuchym łoskotem u jego stóp. Ludzie zaczęli reagować; odwracali się w stronę najbliższej wieży mostowej, skąd rozległ się strzał, albo do leżącej kobiety.

— Zatrzymaj.

Obraz znieruchomiał, dźwięk umilkł, nie przekazując już ludzkich emocji. Całe szczęście, pomyślał Morhaim. Przyglądał się teraz gapiom; oszołomienie, ciekawość, szok — wypaczone twarze okalały martwą kobietę niczym krążące satelity Seebacka.



7 из 24