— I mógłbyś to udowodnić? W takim przypadku twoje nazwisko i zdjęcie znalazłoby się na pierwszej stronie najgorszego, najbrudniejszego i najdokładniej dezinformującego szmatławca w całym tym wielkim kraju! Mówię tu o znakomitej gazecie, dla której pracuję. Dobra, ojczulku, naprawdę przybywasz z przyszłości?

Kiwnąłem szybko głową i zastanowiłem się. Jaką mam lepszą okazję, żeby zwrócić na siebie uwagę emisariusza przyszłości? Po prostu dać mu do zrozumienia na łamach ważnego środka masowego komunikowania się, że mogę wyjawić jego obecność w tej epoce. Że mogę zniszczyć tajemnicę Ambasady Przyszłości w cywilizacji pierwotnej. Znajdą mnie na gwałt i odeślą z powrotem w moje czasy.

Wrócę do pracy naukowej, do dolików i spindfarów, do punforga i Zagadki Thumtse, do spokojnego laboratorium i fascynującego artykułu o gilowym pochodzeniu form flirgowych z późnej epoki Pegis.

— Mogę to udowodnić — pospieszyłem z odpowiedzią. — Ale nie bardzo widzę, jaką wartość ma ta informacją dla ciebie. Jak to ująłeś, moje zdjęcie i nazwisko znalazłoby się…

— Niech się o to twoja urocza biała czuprynka nie boi. Joseph Burns da sobie radę z krótką piosnką o gościu z przyszłości, Ale musisz najpierw jakoś wyleźć z tej puszki. A żeby cię stąd wydostać, musisz mieć…

— Ubranie. Jak się w waszych czasach zdobywa ubranie? Podrapał się po głowie.

— Hm, podobno pieniądze dużo mogą pomóc. Nie są najważniejsze, rozumie się, ale w tym procesie to jeden z najważniejszych czynników. Nie miałbyś paru schowanych banknocików? Nie, musiałbyś być ukrytym torbaczem. Mogę ci pożyczyć forsy.

— No, to…

— Ale w końcu ile ubrań można w czasach inflacji kupić za dolara i dwadzieścia trzy centy? Powiedzmy sobie szczerze, ojczulku, nie za dużo. Wypłatę mam dopiero pojutrze. Poza tym, jeśli Ferguson uzna tę historyjkę za bezwartościową, to nie wcisnę tego na łamy mojego szmatławca. Przynieść ci któryś mój garnitur — też bez sensu.



12 из 28