
— Przepraszam za tych archeologów, ojczulku. Ale pamiętaj, że tu dokładnie poprawili mój artykuł. To, co mi powiedziałeś, na papierze po prostu nieciekawie wygląda. Archeolog marsjański to coś bliższego masowemu odbiorcy. Na twoim miejscu trzymałbym się z dala od szczegółowych opisów twojego zawodu. To tylko zagęści atmosferę.
— Ale archeolog marsjański to bardzo nieścisłe!
— Spokojnie, ojczulku, zapomniałeś zdaje się, że twoim głównym celem jest przyciągnąć uwagę na tyle, żeby uznali cię za niebezpieczną paplę i odesłali z powrotem w twoje czasy. No, to spójrz w prawo, a potem może jeszcze w lewo. Jeszcze za mało uwagi? Tak się to robi: wielkie nagłówki i sensacyjny tekst.
Zastanawiałem się nad odpowiedzią, gdy spostrzegłem, że Ferguson już kończy mnie przedstawiać naukowcom, z których większość przychylnie się uśmiechała.
— Aha, a oto i on! Terton, człowiek z niewyobrażalnie odległej przyszłości. Sam do was przemówi i odpowie na pytania. „Het New York Blare” uprasza jednakże, aby pytania były krótkie i niezbyt liczne. Tylko w tym pierwszym dniu. W końcu nasz gość jest zmęczony i zdenerwowany po długiej i pełnej niebezpieczeństw podróży w czasie!
Gdy powstałem, padły pierwsze, z godnością zadane, pytania.
— Panie Terton, który dokładnie rok uznaje pan za datę swojego pochodzenia? Czy też liczba 2949 jest ścisła?
— Zupełnie nieścisła — zapewniłem pytającego. — Właściwa data po przełożeniu z Kalendarza Oktetu, którego używamy… Zaraz, jaka to była ta reguła przekładu z Oktetu?
— Czy mógłby pan wyjaśnić konstrukcję silnika rakietowego w pańskich czasach? — spytał ktoś inny, gdy ja jeszcze zagłębiałem się w skomplikowaną i mało mi znaną metodę matematyczną liczenia lat. — Ponieważ mówi pan o lotach międzyplanetarnych.
— I o międzygwiezdnych — dodałem zaraz. — I o lotach międzygwiezdnych. Tylko że nie używa się rakiet. Stosuje się skomplikowaną metodę napędu zwaną rozkładem ciśnienia kosmicznego.
