
Nie to, żebym wierzył, że Zagadka Thumtse może okazać się spindfarem. Ale flirg, nagle uświadomiłem to sobie, właściwie mógłby…
— Kazali mi przerwać pracę nad depresorem promieniowania — markotny głos fizyka wdarł się pomiędzy moje myśli.
— Chodzi ci o tę maszynę? — spytałem raczej z grzeczności, ukrywając zniecierpliwienie zarówno z powodu przerwania mi toku myśli, jak i nagłego, niezrozumiałego wzrostu temperatury.
— Co? A, tak, tę maszynę. — Odszedł na chwilę i wrócił z jakimś przerobionym projektorem od benskopu, który umieścił przede mną. — Ambasada Przyszłości oczywiście tylko zaproponowała mi, żebym przestał. Zaproponowała to administracji Instytutu, która przekazała mi to w formie rozkazu. Bez podania powodu, choćby najmniejszego.
Westchnąłem ze współczuciem i przesunąłem spocone dłonie w inne miejsce na pręcie. Wibracje kraty odbiły mi już wzór szachownicy na plecach. Naglą myśl, że angażuję się w doświadczenie na jakimś zakazanym sprzęcie, gdy mogę prowadzić konstruktywne badania nad dolikami, spindfarami lub nawet punforgiem, zniecierpliwiła mnie do granic wytrzymałości.
— I dlaczego? — Banderling zadał dramatyczne pytanie, wyrzucając dłonie do góry. — Co takiego jest w tym urządzeniu, że wymaga aż ultimatum, by je powstrzymać? Udało mi się zmniejszyć o połowę prędkość światła, ot co. Może uda mi się zmniejszyć w tej rurze jeszcze bardziej, ostatecznie może nawet do zera. Czy taki wzrost naukowych możliwości człowieka wydaje ci się niebezpieczny, Terton?
Zastanowiłem się nad tym pytaniem i, na szczęście, z całą uczciwością mogłem odpowiedzieć, że nie.
— Ale — przypomniałem mu — innym też się zdarzał bezpośredni zakaz badań. Nawet mnie. Jeden dolik był nadzwyczaj ciekawie sflirglowany, najwyraźniej pochodził ze środkowego Rla u szczytu tej kultury. Ledwie ustaliłem rlańskie pochodzenie, kiedy wezwali mnie…
