Nagle przypomniałem sobie ostatnie chwile w laboratorium. I zrozumiałem.

Przycisnąłem pięści do skroni.

— Banderling! — krzyknąłem przez nie. — Banderling, ty idioto!

O ile dobrze pamiętam, wtedy po raz pierwszy użyłem zwrotu, który miał stać się dla mnie wytartym frazesem. Mimo wszystko pozwólcie, że jeszcze raz to powiem z głębi serca i obolałego ciała: idioto! idioto!

Jakaś kobieta pisnęła. Odwróciłem się i spostrzegłem, że patrzy na mnie. Inni śmiali się i pokazywali na mnie palcami. Machnąłem im niecierpliwie ręką, opuściłem głowę i próbowałem dalej rozważać moje kłopotliwe położenie.

I wtedy sobie przypomniałem. Nie wiedziałem dokładnie, gdzie się znalazłem, ale wszystkie te prymitywne cywilizacje miały jedną wspólną cechę: fetyszystyczny stosunek do ubrań i surowe kary dla każdego, kto to lekceważył.

Rzecz jasna, mieli ku temu powody. Nie byłem pewien, który z nich był najważniejszy. W tym przypadku najwidoczniej nie było termostatycznej kontroli atmosfery, a pora roku wyglądała na oziębiającą się trzecią spośród czterech starożytnych pór naturalnych.

Żywy gestykulujący tłum zebrał się na tej wzniesionej, betonowej powierzchni naprzeciwko mnie. Jakaś krzepka postać w granatowym stroju z prymitywnym uzbrojeniem uczepionym do pasa przepchała się przez tłum i ruszyła szybko w moją stronę.

— Ej, ty dziwaku — zawołał (w przybliżeniu). — Myślisz, że co to jest? Darmowy cyrk? Chodź no tu!

Jak już powiedziałem, wypowiedzi przekazują w przybliżeniu. Bałem się tego dzikusa strasznie.

Cofnąłem się, okręciłem na pięcie i zacząłem uciekać. Usłyszałem, że biegnie za mną. Przyspieszyłem kroku. On też.

— Chodź no tu! — dobiegło mnie wołanie. — Powiedziałem: chodź tu!

Czy byłem w tej epoce, w której używano stosów do poskromienia przeciwników zwariowanych konwenansów? Nie mogłem sobie przypomnieć. Jednakże było dla mnie istotne, żeby znaleźć chwilę samotności i móc pomyśleć nad następnym ruchem.



9 из 28