— A tym łupem jesteśmy my — dodał sucho czwarty.

Drugi, który od pewnego czasu nie odzywał się, uniósł nagle z krzesła swe potężne ciało i rzekł gniewnie:

— Po co to całe gadanie? Imperium nie może zwyciężyć, prawda? Mamy gwarancję Seldona, że w końcu stworzymy Drugie Imperium. To tylko jeszcze jeden kryzys. Do tej pory zdarzyły się już trzy.

— Tylko jeszcze jeden kryzys! — powtórzył Forell. — Tak, ale w czasie dwóch pierwszych mieliśmy Salvora Hardina, podczas drugiego był tu Hober Mallow. A kogo mamy teraz?

Popatrzył ponuro na pozostałych i mówił dalej:

— Seldonowskie reguły psychohistorii, na których jest nam tak wygodnie polegać, zakładają prawdopodobnie jako jedną z ważnych zmiennych pewną normalną inicjatywę w podejmowaniu działań ze strony ludzi Fundacji. Prawa Seldona strzegą tych, którzy sami siebie strzegą.

— Okazja czyni bohatera — rzekł trzeci. — To też przysłowie.

— Nie można na to liczyć — mruknął Forell. — W każdym razie, nie jest to takie pewne. Według mnie, sprawa wygląda tak. Jeśli to jest czwarty kryzys, to Seldon go przewidział. A jeśli go przewidział, to można go przezwyciężyć i powinien być na to jakiś sposób.

Imperium jest teraz silniejsze niż my. Zresztą zawsze takie było. Ale teraz po raz pierwszy jesteśmy narażeni na bezpośredni atak z ich strony, tak że dopiero teraz ich siła naprawdę nam zagraża. A więc, jeśli można ich pokonać, to — jak w przypadku poprzednich kryzysów — nie można tego zrobić tylko siłą. Musi być jakiś inny sposób. Musimy znaleźć ich słaby punkt i tam uderzyć.

— A co jest tym słabym punktem? — spytał czwarty. — Masz jakiś pomysł?

— Nie. Właśnie do tego zmierzam. Nasi dawni przywódcy zawsze dostrzegali słabe strony wroga i mierzyli w nie. Ale teraz…



17 из 238