
— Krąży plotka, panie — rzekł gładko Brodrig — że chorujesz na serce.
Imperator uśmiechnął się szyderczo:
— Jeśli ktoś, opierając się na tej plotce, zacznie działać przedwcześnie, to inni odczują to boleśniej niż ja. Ale mów, czego chcesz. Niech to już będzie za nami.
Brodrig podniósł się z klęczek i stanął w pokornej postawie.
— To dotyczy generała Bel Riose'a, Wojskowego Gubernatora Siwenny — rzekł.
— Riose'a? — Cleon II zmarszczył brwi. — Nic mi nie mówi to nazwisko. Zaczekaj, to ten, który przysłał ten donkiszotowski meldunek kilka miesięcy temu? Tak, teraz sobie przypominam. Pragnął zostać zdobywcą ku chwale Imperium i Imperatora i prosił o zgodę na to.
— Istotnie, panie. Imperator zaśmiał się krótko.
— Czy przypuszczałeś, Brodrig, że mam jeszcze takich generałów? On zdaje się być dziwnym przeżytkiem. Jaka była odpowiedź? Mam nadzieję, że zająłeś się tym.
— Tak, panie. Polecono mu, aby przysłał dodatkowe informacje i nie podejmował żadnych działań zbrojnych bez rozkazu z Imperium.
— Hmm… Dość przezornie. Kto to jest ten Riose? Czy był kiedyś na dworze?
Brodrig kiwnął twierdząco głową, a jego usta lekko się wykrzywiły.
— Zaczynał jako kadet gwardii dziesięć lat temu. Miał udział w tej sprawie w pobliżu Skupiska Lemula.
— Skupiska Lemula? Pamięć mi niezupełnie… Czy to było wtedy, kiedy jakiś młody żołnierz uchronił dwa liniowce przed zderzeniem czołowym robiąc… no… coś tam? — Machnął ręką ze zniecierpliwieniem. — Nie pamiętam szczegółów. Był to jakiś bohaterski wyczyn.
— Tym żołnierzem był Riose. Dostał za to awans — powiedział sucho Brodrig — i nominację na kapitana statku.
— A teraz, w tak młodym wieku, jest już Gubernatorem Wojskowym systemu gwiezdnego na pograniczu. Zdolny człowiek!
