
— Dziękuję, przyjacielu — powiedziała. — Jestem Prilicla. A ty musisz być Gurronsevas.
— Chyba jesteś telepatą — odparł zdumiony Tralthańczyk.
— Nie, przyjacielu Gurronsevas. Jestem Cinrussańczykiem. Nasza rasa jest wyczulona na emanacje emocjonalne, powiedziałbym więc, że to raczej empatia niż telepatia. W tobie wyczułem emocje typowe dla kogoś, kto doświadcza czegoś całkiem nowego, jednak bez obaw, które często temu towarzyszą. Najsilniejsza była ciekawość. Gdy połączyłem to z zasłyszanymi niedawno nowinami o Tralthańczyku, który ma przybyć do Szpitala i objąć stanowisko naczelnego dietetyka, nietrudno było się domyślić, kim jesteś.
— Tak czy owak, jestem pod wrażeniem — stwierdził Gurronsevas. Mały owadopodobny emanował wyraźnie wyczuwalną serdecznością. — Mogę się dosiąść?
— Jesteś nazbyt uprzejmy, przybyszu — powiedział rosły Orligianin siedzący po przeciwnej stronie stołu. Był to starszy osobnik o posiwiałej sierści, która niemal zakrywała pasy z wyposażeniem. Nie było mu zbyt wygodnie na skraju melfiańskiego fotela, co być może wyjaśniało niejakie braki w uprzejmości. — Nazywam się Yaroch — Kar. Siadaj po prostu, zanim ktoś zajmie ci miejsce. W Szpitalu jest regułą, że kto przesadza z dobrymi manierami, chodzi zwykle niedożywiony.
Siedzący nieco dalej Ziemianin wydał dźwięk oznaczający śmiech.
— Wybieranie menu jest całkiem typowe — podjął Orligianin znacznie już spokojniej. — Trzeba wystukać swój typ fizjologiczny, a na ekranie pojawi się lista dostępnych dań. Tralthańczyków mamy w Szpitalu całkiem sporo, więc i wybór jest nie najgorszy, chociaż o jakości tego żarcia i jego smaku można by dyskutować.
Gurronsevas nie odpowiedział, zmienił jednak zdanie o Orligianinie. Nie był wcale nieuprzejmy. Starał się nawet pomóc.
— Nowym zdarza się często, że widok dań spożywanych przez sąsiadów, a niekiedy widok samych sąsiadów, wpływa negatywnie na ich apetyt. W takim wypadku wystarczy zamknąć wszystkie oczy prócz tego, które patrzy na talerz. Nikt nie poczuje się urażony. Jeśli zaś naprawdę jesteś tym, kto będzie niebawem odpowiedzialny za jakość tego, co jemy, a raczej za brak owej jakości, ułatwisz sobie życie, jeśli możliwie najdłużej nie będziesz o tym nikomu wspominał.
