— Rozumiem — rzekł Gurronsevas, spoglądając na owadopodobnego. — Czy zwijanie nitek makaronu też wpływa korzystnie na twoje trawienie?

— Nie, przyjacielu Gurronsevas. To robię tylko dla zabawy.

— Gdy byłem młody, co oznacza bardzo dawne czasy, często upominano mnie, abym się nie bawił jedzeniem — powiedział Yaroch — Kar.

— Też pamiętam takie uwagi — zaświergotał Prilicla. — Jednak teraz, gdy jestem duży i silny, mogę robić, co chcę.

Gurronsevas patrzył chwilę ze zdumieniem na kruchego obcego, ale zaraz przyłączył się do pozostałych i też się roześmiał.

ROZDZIAŁ CZWARTY

Po obudzeniu Gurronsevas zamyślił się tak głęboko, że stracił poczucie czasu, i dopiero brzęczyk u drzwi, wraz z towarzyszącym mu sygnałem świetlnym przywróciły go do rzeczywistości. Za drzwiami stał porucznik Timmins.

— Przepraszam, jeśli przeszkadzam — powiedział. — Mam nadzieję, że dobrze pan spał. Czy chciałby pan odwiedzić dzisiaj jakieś konkretne miejsce? Może komputer cateringowy albo syntetyzer żywności, albo kuchnie oddziałowe? Możemy też zorganizować naradę z technikami odpowiedzialnymi za…

Gurronsevas uniósł dwie skrzyżowane górne kończyny, prosząc w ten sposób o ciszę. Timmins musiał znać ów gest, gdyż zaraz umilkł.

— Na razie nie — odparł Tralthańczyk. — Domyślam się, że ma pan wiele obowiązków, poruczniku, ale jak długo będzie można, chciałbym się spotykać wyłącznie z panem.

— Owszem, mam inne obowiązki, ale mam też asystenta, który bardzo stara się udowodnić, że w gruncie rzeczy nie jestem tutaj potrzebny. Przez najbliższe dwa dni będę do pańskiej dyspozycji. Potem oczywiście też, na ile czas pozwoli. Co proponuje pan zatem na początek?

Timmins wyraźnie się niecierpliwił, ale Gurronsevas nie myślał od razu wychodzić.



20 из 238