Ostatecznie nawarstwiła się tych kłamstw cała masa. Osobiście znała tylko dwa miejsca – wioskę w Somersetshire, gdzie żyła dwadzieścia dwa lata, i Londyn, w którym przebywała od dwóch miesięcy. Ale rozwodziła się też o Irlandii, przytaczając opowieści zasłyszane w dzieciństwie od babci ze strony matki, oraz o mieście York, w którym przez jakiś czas mieszkał ze swoim stryjem pewien jej znajomy. Opowiedziała też o kilku innych miejscach, które znała wyłącznie z lektur.

Miała tylko gorącą nadzieję, że wicehrabia nie zna miejsc, które mu opisywała. Wymyśliła całą rodzinną legendę – jej ojciec był kowalem, matka, kobieta o gołębim sercu, zmarła przed pięciu laty, miała trzech braci i trzy siostry, wszyscy znacznie od niej młodsi.

– I przybyła pani do Londynu w poszukiwaniu fortuny? – przerwał jej opowieść Julian. – Nigdzie indziej pani nie tańczyła?

Verity chwilę się wahała. Nie chciała, by myślał o niej jak o niedoświadczonej dziewczynie, którą łatwo manipulować.

– Tańczę od kilku lat, mój panie. – Z uśmiechem popatrzyła mu prosto w oczy i sięgnęła do patery po gruszkę. – Ale jak wiesz, panie, wszystkie drogi w końcu prowadzą do Londynu.

Zaskoczył ją wyraz nie skrywanego pożądania, jaki pojawił się w jego oczach, gdy śledził ruchy jej ręki. Szybko jednak opuścił powieki i zamaskował swe prawdziwe uczucia kpiącym uśmiechem.

– Naturalnie – stwierdził cicho. – A my, którzy większość czasu spędzamy właśnie tutaj, jesteśmy zachwyceni, mogąc podziwiać różnorodne talenty osób takich jak pani, talenty, które nabyłyście w innych stronach kraju.

Verity bez reszty skupiała uwagę na obieraniu gruszki. Owoc był bardzo soczysty i niebawem dłonie miała już lepkie od soku. Serce biło jej jak oszalałe. Nieoczekiwanie odniosła wrażenie, iż brodzi w głębokiej wodzie. Poczuła, że między nią a mężczyzną narasta napięcie. Oblizała usta, lecz nie potrafiła znaleźć żadnej stosownej riposty na jego słowa.

Nieoczekiwanie dotarł do niej jego głos.



17 из 79