Implikacja tych słów była aż nazbyt oczywista. Ale naturalnie to on miał rację, choć nie w tym sensie, w jakim myślał. Verity oddała mu uśmiech.

– Obiecałam ci tydzień, mój panie. O ile dobrze zrozumiałam, tydzień ten nie zaczyna się dzisiejszej nocy?

– To prawda – odparł. – A zatem ja zamówię dorożkę, a pani zachowa swe sekrety. Wierzę głęboko, że to Boże Narodzenie będzie… dużo bardziej interesujące niż zwykle.

– Wierzę głęboko, że się nie mylisz, panie – odparła Verity najzimniejszym tonem, na jaki było ją stać, i ruszyła do drzwi.

ROZDZIAŁ TRZECI

Kiedy wreszcie szarym, posępnym popołudniem pojawił się w oddali domek myśliwski Bertranda Hollandera, Julian był już zmęczony, zziębnięty i poirytowany.

Drogę z Londynu odbył konno, mimo że jego doskonale wyekwipowany do dalekich podróży i wygodny powóz wiózł tylko jednego pasażera. Z rana sądził, że to wyśmienity pomysł – z pewnością zrobi wielkie wrażenie na dziewczynie, jadąc w siodle obok okna jej powozu. Później, po obiedzie, zamierzał dołączyć do niej w ciepłym, wygodnym wnętrzu pojazdu. Ale podczas południowego postoju, kiedy zatrzymali się na obiad i zmieniali konie, panna Blanche Heyward bardzo go rozgniewała. Nie, nie chodziło o jakąś drobnostkę czy zwykły kaprys. Naprawdę srodze go zirytowała.

Poszło o głupstwo, o zwykłe świecidełko, o nędzną garść, złota.

Prezent ten zamierzał wręczyć jej na Boże Narodzenie. Nie musiał wprawdzie dawać jej żadnych podarków, gdyż została bardziej niż hojnie wynagrodzona za swoje usługi, lecz święta; zawsze stanowiły dlań porę rozdawania podarunków, a tego roku ominąć miało go Conway i pełne ciepła uroczystości w gronie rodziny i przyjaciół. Nabył podarunek dla Blanche. Zakupowi temu poświęcił dużo więcej czasu niż zazwyczaj, gdy kupował prezenty swoim kochankom.

Kierowany impulsem, postanowił wręczyć prezent w przytulnym saloniku w oberży, gdzie zatrzymali się na obiad, a nie, jak początkowo zamierzał, w pierwszy dzień świąt. Blanche popatrzyła tylko na spoczywające na jego dłoni wytworne pudełeczko i nie zamierzała wcale go brać.



21 из 79