– Mogę tylko powiedzieć, że lady Coleman jest nader osobliwą damą – oświadczyła ściszonym głosem pani Ewing, zatrzymując się przed drzwiami swej sypialni. – Większość dam chce i mieć swoje towarzyszki na usługi przez cały czas i każe im mieszkać u siebie w domu. Choć bardzo niechętnie pozwalają im wracać do domów rodzinnych, wieczorami, kiedy wychodzą na spotkania towarzyskie, nie potrzebują ich usług.

– A zatem złożyło się szczęśliwie, że spotkałam właśnie lady Coleman i zdobyłam jej akceptację – odparła Verity. – Nie zniosłabym mieszkania u niej i widywania się z wami jedynie w dni wolne. Mamo, lady Coleman jest wdową i kiedy wychodzi z domu, potrzebuje damy do towarzystwa. Nie wyobrażam sobie lepszej i przyjemniejszej pracy. Poza tym zajęcie to przynosi całkiem niezły dochód, a niebawem moja gaża jeszcze wzrośnie. Zaledwie dzisiejszego wieczoru lady Coleman – oświadczyła mi, że jest ze mnie bardzo zadowolona i zamierza znacznie podnieść mi pensję.

Wbrew nadziejom Verity jej matka wcale nie sprawiała wrażenia zadowolonej.

– Kochanie – powiedziała cicho – nigdy nie spodziewałam się, że moja rodzona córka będzie musiała szukać pracy. To prawda, wielebny Ewing, twój ojciec, niewiele nam zostawił, ale żyłybyśmy dużo dostatniej, gdyby nie choroba Chastity. A gdyby generał sir Hector Ewing nie przebywał w Wiedniu na rozmowach pokojowych, z całą pewnością pośpieszyłby nam z pomocą. Ostatecznie ty i Chastity jesteście córkami jego rodzonego brata.

– Niczym się nie trap – powiedziała Verity i pocałowała matkę w policzek. – Jesteśmy razem, cała nasza trójka. Chastity, pod opieką znanego i cenionego doktora, wraca powoli do zdrowia. I tylko to się liczy. Dobranoc.

W chwilę później była już w sypialni i cicho zamknęła za sobą drzwi. Stała chwilę oparta o nie plecami. Zamknęła oczy, dłoń zaciskała na gałce. Ale z ciemnej izby nie dochodził najcichszy dźwięk. Nie było nawet słychać oddechu pogrążone; w głębokim śnie siostry. Verity szybko rozebrała się i drżąc z przejmującego chłodu, jaki panował w sypialni, weszła do łóżka. Położyła się na boku, podciągnęła kolana pod brodę i nakryła się kołdrą aż po uszy. Szczękała zębami, ale nie tylko z zimna.



7 из 79