
– Nie mamy zielonych kart. On grozi, że nas wyda. W zeszłym tygodniu chorowałam. Wyrzucił mnie i moją córkę i nie chce zapłacić, co nam się należy.
Młoda kobieta wyglądała najwyżej na dwadzieścia parę lat.
– Córkę! – wykrzyknęła Neeve. – Ile lat ma pani córka?
– Czternaście.
Neeve skreśliła zamówienie od Gordona Steubera i wysłała mu wiersz Elizabeth Barrett Browning, który pomógł zmienić prawo dotyczące pracy dzieci w Anglii. Podkreśliła wers: „Lecz maleńkie dzieci, o moi bracia, one gorzko plączą”.
Ktoś z biura Steubera dał cynk do „Women’s Wear Daily”. Wydawcy wydrukowali wiersz na pierwszej stronie, obok zjadliwego listu Neeve do Steubera, i zaapelowali do innych detalistów, żeby bojkotowali przedsiębiorców łamiących prawo.
Anthony della Salva był zdenerwowany.
– Neeve, ludzie mówią, że Steuber ma więcej do ukrycia niż jeden nielegalny zakład. Narobiłaś szumu i teraz federalni węszą wokół jego zeznań podatkowych.
– Świetnie – burknęła. – Jeśli na podatkach też oszukuje, mam nadzieję, że go złapią.
No cóż, pomyślała, wygładzając kostium od Steubera na wieszaku, to ostatnia jego rzecz, która wyszła z mojego sklepu. Nie mogła się doczekać przeczytania owego artykułu o modzie. Wiedziała, że wkrótce ma się ukazać w „Contemporary Woman”, magazynie, którego Ethel była współwydawcą.
Na koniec Neeve sporządziła listę dla pisarki. „Niebieska jedwabna wieczorowa garsonka; włóż białą jedwabną bluzkę; biżuteria w kasecie A. Różowo-szary komplet; szare pantofle, odpowiednia torebka; biżuteria w kasecie B. Czarna koktajlowa sukienka…”. Wszystkich kreacji było osiem i razem z dodatkami kosztowały prawie siedem tysięcy dolarów. Ethel wydawała taką sumę trzy lub cztery razy do roku. Wyznała Neeve w zaufaniu, że kiedy się rozwiodła przed dwudziestoma dwoma laty, otrzymała duże odszkodowanie i mądrzeje zainwestowała.
