
Upuściła pudła na kanapę i pokrótce zrelacjonowała historię swoich wysiłków, żeby dostarczyć stroje klientce. Myles miał zaniepokojoną minę.
– Ethel Lambston! Ta nadęta baba, którą zaprosiłaś na Gwiazdkę?
– Właśnie.
Pod wpływem impulsu Neeve zaprosiła pisarkę na doroczne gwiazdkowe przyjęcie, jakie ona i Myles wydawali w swoim mieszkaniu. Przyparłszy biskupa Stantona do ściany i wyjaśniwszy mu, dlaczego kościół katolicki utracił znaczenie w dwudziestym wieku, Ethel odkryła, że Myles jest wdowcem, i przykleiła się do niego na cały wieczór.
– Nie wpuszczaj tej kobiety za próg – ostrzegł Myles – nawet gdybyś musiała obozować pod jej drzwiami przez następne dwa lata.
3
Denny’emu Adlerowi wcale nie podobało się harowanie za minimalną pensję plus napiwki w delikatesach na rogu Wschodniej Osiemdziesiątej Trzeciej i Lexington. Ale Denny miał problem. Był zwolniony warunkowo. Jego kurator, Mikę Toohey, po świńsku wykorzystywał władzę, daną mu przez stan Nowy Jork. Denny wiedział, że gdyby nie znalazł sobie posady, Toohey wypytywałby go o każde wydane dziesięć centów, więc pracował i nienawidził tego zajęcia z całego serca.
Wynajmował obskurny pokój w zapchlonym hoteliku na rogu Pierwszej Alei i Sto Piątej. Oczywiście kurator nie wiedział, że większość czasu wolnego od pracy Denny spędzał, żebrząc na ulicach. Co kilka dni zmieniał miejsce i przebranie. Czasami ubierał się jak włóczęga, nakładał brudne szmaty i dziurawe buty, wcierał kurz w twarz i włosy. Opierał się o ścianę budynku i wyciągał podarty kawałek kartonu z napisem: „Pomóżcie, jestem głodny”.
Frajerzy nabierali się jak złoto.
Kiedy indziej nakładał wyblakłe ubranie khaki i siwą perukę. Miał ciemne okulary, laskę i napis przypięty do płaszcza: „Bezdomny weteran”. Miseczka u jego stóp szybko wypełniała się ćwiartkami i dziesiątkami.
