Neeve uświadomiła sobie, że ekspedient cierpliwie czeka przy jej łokciu.

– Bujam w obłokach – wyjaśniła – a teraz nie pora na to, prawda? Złożyła zamówienie, szybko załatwiła następne trzy hurtownie na swojej liście, a potem, gdy zapadał zmierzch, jak zwykle poszła odwiedzić wujka Sala.

Salony wystawowe Anthony’ego della Salvy wyrastały teraz w całej dzielnicy odzieżowej. Kolekcję sportową prezentowano przy Zachodniej Trzydziestej Siódmej Ulicy, dodatki na Zachodniej Trzydziestej Piątej, a wzorcownia znajdowała się przy Szóstej Alei. Neeve wiedziała jednak, że zastanie go w głównym biurze przy Zachodniej Trzydziestej Szóstej. Zaczynał tam w maciupkiej dwupokojowej klitce, a teraz zajmował trzy luksusowo wyposażone piętra. Anthony della Salva, dawniej Salvatore Esposito z Bronksu, był projektantem stawianym w jednym rzędzie z Billem Blassem, Calvinem Kleinem i Oscarem de la Rentą.

Neeve przecięła Trzydziestą Siódmą i ku swojej konsternacji znalazła się twarzą w twarz z Gordonem Steuberem. Nieskazitelnie ubrany w płową kaszmirową marynarkę, narzuconą na brązowo-beżowy szkocki pulower, ciemnobrązowe spodnie i mokasyny od Gucciego, z szopą kędzierzawych ciemnych włosów, szczupłą twarzą o regularnych rysach, szerokimi ramionami i wąską talią, Gordon Steuber łatwo mógł zrobić karierę jako model. Zamiast tego obecnie, nieco po czterdziestce, był szczwanym biznesmenem z niesamowitą smykałką do zatrudniania nieznanych młodych projektantów i wyzyskiwania ich, dopóki nie mogli sobie pozwolić na odejście.

Dzięki tym młodym talentom jego kolekcja damskich kostiumów i sukien była ekscytująca i prowokująca. Zarabia dosyć, żeby nie musiał wyzyskiwać nielegalnych pracowników, pomyślała Neeve, mierząc Steubera zimnym wzrokiem. A jeśli miał kłopoty podatkowe, jak napomknął Sal, tym lepiej!



39 из 235