
Na biurku piętrzyły się sterty próbek.
– Dasz wiarę? Dostaliśmy zamówienie na projekt wnętrza modelu mercedesa dla trzylatków. W wieku trzech lat miałem używane czerwone auto na pedały i jedno koło ciągle odpadało. Za każdym razem, jak odpadło, ojciec bił mnie za karę, że nie dbam o swoje piękne zabawki.
Neeve poczuła się lepiej.
– Wujku Sal, szczerze żałuję, że nie nagrałam cię na taśmę. Mogłabym zbić fortunę, gdybym cię szantażowała.
– Masz za dobre serce. Siadaj i napij się kawy. Świeżo zaparzona, przysięgam.
– Wiem, że jesteś zajęty, wujku. Zabiorę ci tylko pięć minut. – Neeve rozpięła żakiet.
– Przestaniesz z tym wujkiem? Za stary jestem, żeby mnie traktować z szacunkiem. – Sal zmierzył ją wzrokiem. – Wyglądasz dobrze, jak zwykle. Jak interesy?
– Doskonale.
– Jak tam Myles? Słyszałem, że Nicky Sepetti wyszedł w piątek. Pewnie twój ojciec aż się skręca.
– Był zdenerwowany w piątek i całkiem spokojny przez weekend. Teraz sama nie wiem.
– Zaproś mnie na obiad w tym tygodniu. Nie widziałem Mylesa od miesiąca.
– Załatwione. – Neeve patrzyła, jak Sal nalewa kawy z ekspresu na tacy obok biurka. Rozejrzała się wkoło. – Uwielbiam ten pokój.
Ścianę za biurkiem pokrywała dekoracja z motywami rafy koralowej – projektu, który przyniósł Salowi sławę. Często opowiadał, skąd zaczerpnął inspirację do tej kolekcji.
– Neeve, oglądałem Akwarium w Chicago w 1972. Tamtego roku moda była do kitu. Wszyscy mieli dość minispódniczek i wszyscy bali się spróbować czegoś nowego. Czołowi projektanci pokazywali kostiumy skrojone po męsku, szorty bermudy, obwisłe garsonki bez żadnej linii. Jasne odcienie. Ciemne kolory. Bluzki z falbankami, które nadawały się dla pensjonarek. Nic takiego, żeby kobieta powiedziała: „Chcę tak wyglądać”. Włóczyłem się po Akwarium i zaszedłem na piętro, gdzie była wystawa „Rafa koralowa”.
