
– Podobno jest pani bardzo zajęta – powiedział. Zamierza pani pomagać w sprzątaniu?
Wargi Neeve zacisnęły się złowieszczo.
– Zamierzam powiesić te ubrania w szafie pańskiej ciotki, żeby mogła po nie sięgnąć w każdej chwili, a potem chcę wyjść. – Rzuciła mu swoją wizytówkę. – Proszę mnie zawiadomić, jeśli ciotka skontaktuje się z panem. W przeciwieństwie do pana zaczynam się martwić.
Douglas Brown zerknął na wizytówkę i schował ją do kieszeni.
– Nie widzę powodu. Przez te dwa lata, odkąd mieszkam w Nowym Jorku, ciotka znikała co najmniej trzy razy i zwykle musiałem czekać na nią bez końca tutaj albo w jakiejś restauracji. Zaczynam podejrzewać, że jest kompletną wariatką.
– Zamierza pan tu zostać do jej powrotu?
– To chyba nie pani sprawa, panno Kearny, ale raczej tak.
– Poda mi pan swój służbowy numer, żebym mogła pana złapać w godzinach pracy? – Neeve poczuła wzbierającą złość.
– Niestety w Cosmic Oil Building nie mają służbowych telefonów dla recepcjonistów. Widzi pani, podobnie jak moja kochana ciocia jestem pisarzem. Niestety, w przeciwieństwie do niej wydawcy jeszcze mnie nie odkryli, więc zarabiam na kawałek chleba, siedząc za biurkiem w westybulu Cosmic i potwierdzając umówione spotkania. Nie jest to zajęcie dla umysłowego giganta, ale ostatecznie Herman Melville pracował jako urzędnik na Ellis Island.
– Uważa się pan za Hermana Melville’a? – Neeve nie ukrywała ironii w głosie.
– Nie, uprawiam inny rodzaj literatury. Moja ostatnia książka nosi tytuł: „Życie duchowe Hugh Hefnera”. Jak dotąd żaden wydawca nie poznał się na żarcie.
Wyszedł. Neeve i Tse-tse popatrzyły na siebie.
– Co za świr! – odezwała się aktorka. – I pomyśleć, że to jedyny krewny biednej Ethel.
