
Siedemnaście lat, które skończyły się w zeszły piątek! Pierwszy głęboki oddech poza murami więzienia wywołał fale bólu w klatce piersiowej. „Niech pan unika zimna”, ostrzegali go lekarze.
Marie przygotowała wystawny obiad i napis: „Witaj w domu, Nicky”. Był taki skonany, że w połowie posiłku poszedł do łóżka. Zadzwoniły dzieci, Nick junior i Tessa. „Tatusiu, kochamy cię”, powiedzieli.
Nie pozwolił, żeby go odwiedzali w więzieniu. Tessa właśnie zaczynała studia, kiedy poszedł siedzieć. Teraz miała trzydzieści dwa lata, dwójkę dzieci i mieszkała w Arizonie. Mąż nazywał ją Theresa. Nick junior zmienił nazwisko na Damiano, panieńskie nazwisko Marie. Nicholas Damiano, dyplomowany księgowy w Connecticut.
– Nie przyjeżdżajcie teraz – ostrzegł ich Nicky. – Zaczekajcie, aż prasa przestanie węszyć.
Przez cały weekend zostali z Marie w domu, dwoje milczących obcych ludzi, podczas gdy kamery telewizyjne tylko czekały na jego wyjście.
Ale dzisiaj rano kamery zniknęły. Wczorajsza wiadomość. Oto, czym się stał. Chorym byłym więźniem. Nicky wciągnął słone powietrze i poczuł, jak wypełnia mu płuca.
Łysy facet w jednym z tych zwariowanych dresów podbiegł do niego i przystanął.
– Miło pana widzieć, panie Sepetti. Świetnie pan wygląda.
Nicky zmarszczył brwi. Nie chciał wysłuchiwać takiego gadania. Wiedział, jak wygląda. Pół godziny wcześniej, po prysznicu, dokładnie i bezlitośnie obejrzał się w lustrze łazienki. Całkiem wyłysiał na czubku głowy, ale po bokach została mu jeszcze gęsta obwódka. Kiedy zaczynał odsiadkę, włosy miał czarne z nitkami siwizny – szpakowate, jak mówił fryzjer. Teraz te resztki przybrały odcień wyblakłej szarości albo brudnawej bieli, do wyboru. Dalsze oględziny również nie wypadły najlepiej. Wyłupiaste oczy, które zawsze go złościły, nawet kiedy był młodszy i całkiem przystojny, teraz wystawały jak u żaby. Cienka zaogniona blizna na policzku odcinała się od bladej skóry. Utrata wagi nie poprawiła mu kondycji. Ciało wydawało się obwisłe, jak poduszka, z której wyjęto połowę pierza. Mężczyzna przed sześćdziesiątką. Miał czterdzieści dwa lata, kiedy go zamknęli.
