
– Nie ma mowy, żeby ten facet pracował na Florydzie dla rodziny Palino – powiedział Joey owi. – Nawet go nie sprawdziłeś, co? Ty tępy bucu, kablujesz gliniarzowi za każdym razem, jak tylko otwierasz gębę.
We wtorek rano Seamus Lambston obudził się po czterech godzinach snu nawiedzanego przez koszmary. Zamknął lokal o drugiej trzydzieści, trochę poczytał gazetę i cicho wśliznął się do łóżka, starając się nie zbudzić Ruth.
Kiedy dziewczynki były małe, mógł spać do późna i przychodzić do baru w południe. Wracał do domu na wczesny obiad z rodziną, a potem zostawał w lokalu do zamknięcia. Ale w ostatnich latach, kiedy obroty nieubłaganie się zmniejszały, a czynsz podwoił się i znowu podwoił, Seamus zwolnił barmanów i kelnerów i ograniczył menu restauracyjne do kanapek. Sam robił zakupy, przychodził do baru o ósmej albo ósmej trzydzieści i zostawał do zamknięcia, przełykając tylko pośpieszny obiad. A jednak wciąż nie mógł wyjść na swoje.
Twarz Ethel prześladowała go we śnie. Jej wytrzeszczone oczy, kiedy się złościła. Szyderczy uśmiech, który starł z jej twarzy.
Kiedy przyjechał do mieszkania byłej żony w czwartek po południu, wyjął fotografię dziewczynek.
– Ethel – prosił – spójrz na nie. Potrzebują pieniędzy, które ci płacę. Zlituj się.
Wzięła zdjęcie i obejrzała je dokładnie.
– One powinny być moje – powiedziała, oddając mu fotkę.
Teraz żołądek kurczył mu się z niepokoju. Termin płacenia alimentów przypadał piątego. Jutro. Czy odważy się nie wypisać czeku?
Była siódma trzydzieści i Ruth już wstała. Seamus słyszał plusk prysznica. Wygramolił się z łóżka i poczłapał do pokoju, który służył mu za domowy gabinet. Pomieszczenie wypełniało ostre światło wczesnego poranka. Usiadł przy biurku z żaluzjowym zamknięciem, które należało do jego rodziny od trzech pokoleń. Ruth nienawidziła tego mebla. Pragnęła zastąpić wszystkie stare, ciężkie sprzęty nowoczesnymi, w jasnych, pastelowych kolorach. „Przez te wszystkie lata nie kupiłam nawet nowego krzesła – lubiła wypominać mężowi. – Zostawiłeś Ethel wszystkie swoje najlepsze meble, kiedy zerwaliście, a ja muszę mieszkać wśród tych gratów od twojej matki. Jedyne nowe meble, które miałam, to były kołyski i łóżka dla dziewczynek, i wcale nie takie, jakie mi się podobały”.
