Gabriel zastanawiał się, czy mógłby już zacząć jeść.

Nikt jednak jeszcze tego nie robił, natomiast wszyscy popijali lekkie wino lub inne napoje z pięknych kielichów.

Zatem i on powinien chyba poczekać.

Pomyślał też, co by to było, gdyby mu się zachciało siusiu i gdzie powinien wtedy pójść. Chociaż na razie nic nie wskazywało, że zaistnieje taka konieczność.

Zdawało się, że czas stanął w tej sali we wnętrzu góry. Dokładnie tak, jak opisano w księgach Ludzi Lodu w rozdziale o przeżyciach Shiry i jej spotkaniu z Shamą, który zatrzymał czas, gdy oboje z Shirą znaleźli się w pustej przestrzeni oddzielającej jedno okamgnienie od drugiego. Czy teraz jest właśnie tak?

Dziwne, ale Gabriel tak to odczuwał. Naprawdę przeżywał zaczarowaną noc. A może to tylko sen? Pełen strasznego napięcia, podniecający sen! Mimo wszystko jednak chłopiec wolałby, żeby się to działo na jawie.

Gabriel od dawna był przygotowywany do tego, że jest jednym z pięciorga wybranych do podjęcia walki. Czasami wydawało mu się to rzeczą niezwykle odległą, którą na razie nie ma co się przejmować. Bywały jednak chwile, gdy na myśl o tym, co go czeka, zaczynał drżeć z niepokoju. Najbardziej przerażało go to, jak sobie poradzi z zadaniem, o którym nic nie wie, nie ma pojęcia, na czym ono polega. Co będzie musiał zrobić? – pytał często matkę. I jak należy to zrobić. A także dlaczego właśnie on został wyznaczony?

„Z powodu twoich jasnych oczu” – odpowiadała w takich momentach mama. „I z powodu twojej niezwykłej uczciwości i bardzo poważnego stosunku do życia”.

Często o tych sprawach rozmyślał. Zawsze słyszał, że jeśli chodzi o charakter, to jest bardzo podobny do Henninga Linda z Ludzi Lodu, człowieka o wyjątkowo czystym sercu. Ale fizycznie różnił się od niego bardzo. Gabriel był niedużego wzrostu, miał ciemnoniebieskie oczy i ciemne sztywne włosy, które sterczały na wszystkie strony.



30 из 212