
I to było bardzo przyjemne wrażenie. Bo to chyba jest najlepszy wiek ludzi? Jak to dobrze, że zmarli członkowie Ludzi Lodu wracają właśnie do tego okresu swego życia. Byłoby im przecież przykro, gdyby siedzieli tu jako zgrzybiali starcy.
Przy tym jak ich dużo! Gabriel nie wszystkich znał, zresztą też w tym półmroku nie wszystkich dobrze widział, bo nowo przybyli zapełniali odległe ławki.
Domyślał się, że przyszli jedynie ci, w których żyłach płynie krew Ludzi Lodu. Bo nie było na przykład żony Christoffera Voldena, Marit z Grodziska. Brakowało też Sandera Brinka i żon Henninga Linda. Wszyscy oni byli powinowatymi, nie łączyły ich z Ludźmi Lodu więzy krwi.
Tula ponownie stanęła na podium. Kłaniała się i witała nowo przybyłych.
– Dzięki obietnicy, jaką Gand złożył kiedyś Henningowi Lindowi z Ludzi Lodu, i obietnicy, jaką Wędrowiec złożył Vetlemu Voldenowi z Ludzi Lodu, mamy dziś wśród nas wszystkich krewnych, którzy nas kiedyś opuścili. Przybyli wszyscy, którzy chcą podjąć walkę przeciwko naszemu strasznemu przodkowi. Witajcie więc wszyscy! To wielka radość móc was tu przyjmować!
Do sali weszła kobieta o urodzie elfa i Heike natychmiast zerwał się z miejsca. Przez długą chwilę trwali w mocnym uścisku, po czym, objęci, poszli za innymi i usiedli na ławie pod ścianą.
Vinga Tark z Ludzi Lodu, pomyślał Gabriel, który kroniki rodu mógł recytować na wyrywki. Oni byli małżeństwem, ale tytko Heike był dotknięty.
Jak cudownie, że mogą się jeszcze raz spotkać!
Na schodach rozległy się ciężkie kroki, chrzęst broni i szelest kurtek z łosiowej skóry.
Paladinowie, pomyślał Gabriel i poczuł skurcz w gardle. Nie widział ich w mroku, bo byli zbyt daleko, ale rozróżniał trzy męskie sylwetki. Alexander, Tancred i Tristan, wiedział, że takie nosili imiona, a Alexander Paladin był szczególnie serdecznie witanym gościem, choć przecież nie należał do Ludzi Lodu. Towarzyszył im jakiś czwarty mężczyzna, to z pewnością Mikael Lind, syn Tarjeia. Siedemnasty wiek. Epoka wysokich butów z mankietami, koronkowych kołnierzyków, długich rękawic i wspaniałych kapeluszy.
