Zresztą chyba o to właśnie chodziło, żeby nie widział, sam dźwięk był już wystarczająco straszny.

Jakby to nie ludzkie istoty wchodziły.

Osobliwe dźwięki… Niekiedy słyszał po prostu, że któryś z rzędów się zapełnia, ale on nie dostrzegał nawet cieni. Jakby… Jakby ci, którzy teraz przybywali, byli tak niscy, że aż niewidoczni zza pleców siedzących na ławkach przed nimi.

Raz zdawało mu się, że słyszy szum skrzydeł, to znowu majaczyły mu przed oczyma jakieś niezwykle wysokie, majestatyczne postaci na tle zalewających wszystko ciemności. Innym jeszcze razem w mroku błysnęły czyjeś gorejące ślepia i słychać było gdzieś w górze dyszenie wydobywające się z mnóstwa rozwartych dzikich paszcz.

Gabriel kulił się na swoim krześle, starał się być jak najmniejszy. Po omacku odnalazł ręce Ellen i Nataniela. Dobrze było czuć ich uspokajające uściski.

W końcu zaległa cisza.

Wszyscy czekali.

Powoli nad stołem znowu zapalało się światło, na razie ledwo dostrzegalne, zdawało się, że to stół promieniuje jaśniejszą poświatą w całkiem ciemnej sali. W chwilę później również podium i szczyt schodów zostały rozjaśnione tym samym delikatnym, stłumionym, a mimo to wyraźnym światłem. Skalny występ znajdował się niezbyt wysoko, Gabriel dostrzegał ze swego miejsca fragmenty podłogi.

I właśnie tam, na tym występie, pojawiła się Tula.

Nie byłaby sobą, gdyby nie rozkoszowała się tym, że tam stoi, że wszyscy na nią patrzą, że jest w centrum zainteresowania. Celowo milczała tak długo, żeby wzmóc powodowane oczekiwaniem napięcie. Oczy jej płonęły.

– Najdrożsi! – powiedziała w końcu. – Spotkał mnie ogromny zaszczyt, że mogę powitać w moim domu Ludzi Lodu i ich przyjaciół. Powód naszego spotkania nie należy do przyjemnych, lecz mimo to jestem szczęśliwa, że mogę was wszystkich tutaj widzieć! Uczyńmy tę noc nocą przyjaźni, uczyńmy nasze spotkanie niezapomnianym!



36 из 212