Z wahaniem wkroczyli w obszar osłonięty mgłą i nagle przestali widzieć cokolwiek. Jakby cały świat zniknął, wszędzie panowała jedynie mlecznobiala mgła.

– Powinnam była włożyć zimowe ubranie – szepnęła Gro, jedyna przedstawicielka kobiet w tym towarzystwie. – Jest po prostu lodowate zimno!

– No, no, nie przesadzaj – odparł jej ojciec Jonathan równie cicho.

Ciekawe, kto jest moim opiekunem, zastanawiał się Finn. To ci dopiero podniecająca sprawa! Ale dziadka opiekun jest nadzwyczajny! Ojciec też ma mieć kogoś ważnego, tak powiedział ten dziwny pan, który idzie przed nami. Uff, ciarki przechodzą mi po plecach.

– Oj, co ten asfalt zrobił się taki twardy! – jęknął Ole. – Aż dźwięczy pod stopami!

– Ja nic nie widzę – powiedział Finn. – Nie widzę nawet własnych stóp.

– Jezu, ale ciemności! – jęknęła cicho Gro i przysunęła się do ojca.

– Fajnie! – stwierdził Finn, ale słychać było, że głos mu trochę drży.

Nataniel pojechał z kilkudniową wizytą do swojej matki. Nie był wcale zaskoczony, kiedy w drzwiach stanął Linde-Lou z tym swoim nieśmiałym uśmiechem.

Nataniel skończył właśnie kolację. Zamknął spokojnie lodówkę i przywitał gościa pytaniem:

– Domyślam się, że godzina próby wybiła?

– Tak – potwierdził Linde-Lou. – Sprawiłem właśnie, że twój ojciec zasnął bardzo głęboko.

Nataniel poczuł, że serce bije mu mocniej i szybciej. A więc zaczyna się na poważnie, przede wszystkim dla niego, ale innych również.

– Mama…?

– Zaraz do niej pójdziemy.

Nataniel wiedział, że mama siedzi w salonie, tam więc się skierowali. Ale Christa nie była sama. Rozmawiała z jakimś ciemnowłosym młodym mężczyzną o skośnych oczach, wystających kościach policzkowych i inteligentnej twarzy.

Nieznajomy zwrócił się do Nataniela:

– Jestem Tarjei, przewodnik twojej matki.

Nataniel przywitał go z szacunkiem. To przecież jego poprzednik, ten, który miał poprowadzić walkę przeciwko Tengelowi Złemu, ale nie dożył tej chwili.



6 из 212