
Wielokrotnie próbowała dowiedzieć się od Ingrid, o co tak naprawdę chodzi, ale zadowalającej odpowiedzi nie otrzymała. Tylko jakieś napomknienie, że Ludzie Lodu powinni się zebrać, by omówić problem walki z Tengelem Złym.
Mari zagryzała wargi. Jej dzieci były już prawie dorosłe; Christel miała osiemnaście lat, a najmłodszy chłopiec czternaście. Skoro więc Ingrid zapewniła, że nic złego się nikomu nie stanie, przestała pytać.
Tylko ona w rodzinie miała wątpliwości. Jej dzieci natomiast były niczym ogień. Wielokrotnie z zachwytem słuchały opowiadań dziadka Vetlego o wspaniałej historii Ludzi Lodu i odczuwały dumę, że należą do takiej rodziny.
Christel jako jedyna z rodzeństwa wahała się trochę przed tą wyprawą. Wydawała jej się niezwykle podniecająca, to prawda, ale ona była przyrodnią siostrą młodszych dzieci, wnuczką Abla Garda i być może surowa moralność i bojaźń boża tej rodziny pozostawiła ślad w jej duszy. Jej zdaniem wszystkie te historie o duchach, demonach i Tengelu Złym zawierały w sobie coś niewłaściwego. Nie była pewna, jak Bóg odnosi się do tego rodzaju spraw.
Poza tym Christel miała ukochanego chłopca, obawiała się więc zostawić go na dłużej samego, żeby go nie stracić. Druga w kolejności siostra miała siedemnaście lat i biegała już za chłopakami podobnie jak Mari w jej wieku.
Mari skarżyła się kiedyś, że Ludziom Lodu brak fantazji jeśli chodzi o imiona, bo w rodzinie była obecnie Mari oraz Marit, poza tym Mali, a wcześniej Malin. Ale ona sama, bardzo niekonsekwentnie, swojej drugiej córce dała na chrzcie imię Mariana. Jakby to było bardziej oryginalne!
