Cecylia nie mogła po prostu pogodzić się z tym, że nie ma już tyle do powiedzenia, ile by chciała. Kiedyś, ponad pięćdziesiąt lat temu, przybyła do Gabrielshus jako panna młoda, poślubiona Alexandrowi Paladinowi na bardzo szczególnych warunkach. Tutaj ona i Tarjei oraz wierny kamerdyner Wilhelmsen zaciekle walczyli o życie Alexandra. Teraz wszyscy trzej odeszli już z tego świata. Panią w Gabrielshus została Jessica, małżonka Tancreda, i Cecylia nie miała zamiaru stawać na drodze synowej, do której zresztą była szczerze przywiązana.

Wtrącała się we wszystko jedynie z przyzwyczajenia i dlatego, że z natury zawsze była czynna. Ani lata szczęścia, ani tragedie nie odmieniły Cecylii. Pozostała taka jak zawsze.

Irmelin wciąż mieszkała w Gabrielshus. Irmelin, spokojna i łagodna. Cecylia dobrze wiedziała, jak bardzo cierpią jej młodzi ulubieńcy, Irmelin i Dominik. Ona zawsze rozumiała młodych. Któregoś dnia zabrała ich na przechadzkę do wspaniałego rosarium w Gabrielshus.

– Powoli także i do moich uszu dotarły wiadomości o waszych nieszczęściach – powiedziała. – Na ogół już mi teraz nikt o niczym nie mówi. Boją się, że będę się wtrącać. I chyba mają rację. Rozumiem, że trudno wam obojgu, i głęboko współczuję. Tobie, Dominiku, nie pozwolono ożenić się z moją wnuczką, Villemo, która jest mi szczególnie bliska, ponieważ myśli dokładnie tak jak ja. Jesteśmy bardzo do siebie podobne. Ty, Irmelin, nie możesz wyjść za Niklasa z Lipowej Alei, bo oboje pochodzicie z Ludzi Lodu i być może nosicie w sobie dziedzictwo zła. To takie okrutne, bo znakomicie do siebie pasujecie, obie pary! Wiem, że teraz czekacie z niecierpliwością na statek z Norwegii. Długa rozłąka nie pomogła ani trochę, prawda?



7 из 184